Aktualnie na stronie przebywa 35 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Przedstawiamy dalszy ciąg opowieści Francesco Tottiego o jego wielkiej piłkarskiej przygodzie. Tym razem kapitan Giallorossich opowiada m.in. o występach na Mistrzostwach Europy 2000, zdobyciu scudetto i skomplikowanych relacjach z Fabio Capello.
Sacchi słyszał, że mówiono o nim źle. Chciał jednak go poznać i wezwał do do Borghesiany. Totti strzelił dwa gole w meczyku treningowym. Sacchi nie zdążył jednak go powołać, a Maldini zapomniał o nim przed mundialem we Francji. Francesco grał już wcześniej w barwach reprezentacji młodzieżowej, ale pierwszy występ w prawdziwej drużynie narodowej zawdzięcza Dino Zoffowi. Mistrzostwa Europy w Belgii i Holandii. Rok 2000.
Byłem młody. To były moje pierwsze mistrzostwa Europy. Byłem zadowolony już z samego faktu, że zostałem powołany.
Tymczasem Francesco zagrał we wszystkich meczach i strzelił dwie bramki. W półfinale z Holandią Zoff zdecydował się posadzić go na ławce.
Wszedłem do gry już w czasie trwania meczu.. Prawie na koniec drugiej połowy i... Błogosławione rzuty karne i tamta łyżeczka... Próbowałem takiego uderzenia już na treningu w tygodniu poprzedzającym ten mecz. Kiedy staliśmy na środku boiska, zanim poszedłem w stronę jedenastego metra, odwróciłem się do Maldiniego i powiedziałem mu: "A ja mu zrobię łyżeczkę". Maldini i inni byli chyba trochę w szoku. Kiedy podszedłem do piłki, zobaczyłem Van Der Saara. Dwa metry wzrostu, za jego plecami bramka, a za nią pomarańczowy mur. Holenderscy kibice... Ruszyłem, byłem pewny, że powinienem właśnie to zrobić, wykonać właśnie taki gest...
ŁYŻECZKA NA MISTRZOSTWACH EUROPY
Rok 2000. Mistrzostwa Europy. W Amsterdamie Włochy mierzą się z Holandią, która nie wykorzystuje nieskończonej ilości okazji bramkowych. Dochodzi do rzutów karnych. Holandia opiera się na Van Der Saarze, który jednak nigdy nie był szczególnie znany z bronienia jedenastek. Francesco w ciągu tygodnia ćwiczył na treningach zagranie "łyżeczką". Chciał powtórzyć je w meczu. Powiedział o tym Maldiniemu, który uznał go za szaleńca. Totti podszedł do jedenastki, zobaczył ruch rywala i uderzył delikatnie na bramkę. Nieskończenie długi lot piłki i gol.
Ta łyżeczka zyskała mu międzynarodową sławę. Zaczynało się mówić o nowym graczu klasy mistrzowskiej, porównując go z Riverą i Platinim. Nie jest dziesiątką, nie jest dziewiątką. Może raczej dziewięć i trzy czwarte. To po prostu Totti. Jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny. Także jeśli chodzi o krytykę - często bezpodstawną i fałszywą - jakiej stawał się obiektem. W końcu jest rzymianiem.
Jako rzymianin Totti miał jedno marzenie: założyć na ramię opaskę kapitana. Stało się tak w 1998 roku, kiedy miał 22 lata. W tej drużynie byli Di Biagio, Aldair i Di Francesco. Dla wszystkich stał się szybko nie "kapitanem Romy", ale po prostu "kapitanem" - il capitano. Wyprzedził już Gianniniego. Czekały na niego trudne decyzje i wielkie wyzwania.
GOL PRZECIW TORINO
Jedna z najdłuższych akcji bramkowych. Francesco dryblował, zwodził, znów dryblował. Całe życie zamknięte w jednej akcji. W końcu umieścił piłkę w siatce, a Bucci, bramkarz Torino, mógł tylko skapitulować. Olimpico wstrzymywało oddech przez cały ten czas, obawiając się, że coś nieprzewidywalnego przeszkodzi cudownemu dziecku w zdobyciu tego gola. Był 6 stycznia 2002 roku.
Zjawił się Capello, który nie cenił graczy z Rzymu. Roma kupiła Nakatę. Wielu obwiało się, że Totti skończy w Milanie, który - jak Real - nie ukrywał, że chce go u siebie za wszelką cenę. Francesco został i wygrał scudetto.
To był fantastyczny rok. Widać było, że jesteśmy mocni, że jesteśmy solidną ekipą. Że jesteśmy drużyną, która chce wygrać, drużyną głodną sukcesu. Zarówno na boisku, jak i poza nim świetnie się rozumieliśmy i właśnie dlatego doszliśmy do samego końca. Fakt, że mieliśmy w składzie wielkich mistrzów, to oczywiście dodatkowy argument na naszą korzyść...
To właśnie Totti zdobył decydującą bramkę przeciw Parmie. Niedziela pełna słońca i pasji. Po ostatnim gwizdku kibice wbiegli na boisko. Buffon rozebrany, a potem ubrany w żółto-czerwoną flagę. Święto pełne muzyki i barw na Circo Massimo.
Capello to wielki trener, który odniósł wiele sukcesów, gdziekolwiek by nie trafił. Wygrywał, ponieważ - jak sądzę - był zawsze numerem jeden, kiedy przychodziło do wybierania zawodników do kupienia. Wybierał tych naprawdę dobrych. Ma także sporo szczęścia, a szczęście w piłce też jest potrzebne. Ale nie mieliśmy najlepszych relacji. Nie wiem, może problemem było po prostu niedopasowanie charakterów. To jedyna rzecz, jaką mogę powiedzieć.
GOL STRZELONY PERUZZIEMU
Jesteśmy w 2002 roku. Magiczny wieczór dla Romy, która mierzy się z Lazio w derby Wiecznego Miasta. Mecz kończy się 5-1. Nie mogło zabraknąć gola Tottiego. Na bramce rywali Angelo Peruzzi, serdeczny przyjaciel Francesco. Nie mógł strzelić mu normalnej bramki. Potrzebny był jakiś niesamowity strzał, coś magicznego. Piłka leciała wolno a Peruzzi przez chwilę myślał, że może uda mu się ją złapać. Przez chwilę...
GOL STRZELONY REALOWI
30 października 2002 roku. Zimny i szary wieczór na Bernabeu. Osiemdziesiąt tysięcy zaciekawionych kibiców Realu. Chcieli z bliska zobaczyć nowego asa włoskiej piłki, Francesco Tottiego, który - czego nigdy nie ukrywał - jako młody chłopak marzył o założeniu koszulki Realu. Roma wygrała 1-0. Decydującą bramkę strzelił Totti. Mocne uderzenie z powietrza. Piłka niemal niewidoczna. Ląduje w bramce. Bernabeu uciszone.
Pewnej nocy Capello porzucił Romę, żeby przejść do zespołu odwiecznych rywali - Juventusu. Totti, który jest symbolem i głosem stolicy, wielokrotnie mówił, co sądzi o tej ucieczce. To zdrada. Ta dwójka stała się bohaterami ostrych pojedynków na słowa.
Ciąg dalszy nastąpi...
Część pierwszą opowieści możecie znaleźć tutaj:
http://asroma.pl/news/Francesco-Totti-Moje-zycie-moje-gole-czesc-1-7110
Książka i film dzięki uprzejmości Romao
Tłumaczenie i wstęp: kaisa
Komentarze (12)
Mam takie pytanie do Ciebie Romao: czy książka jest do nabycia przez internet, czy może jest to jakieś starsze wydanie.
Rzecz jasna, szczególne podziękowania dla szanownej tłumaczki;) tytaniczna praca jaką robi m.in. kaisa, to coś niepowtarzalnego na innych forach... stąd też mam taką myśl, czy może nie warto byłoby założyć oficjalnego fanklubu AS Roma w Polsce - mój brat jest w takim stowarzyszeniu, zrzeszającym kibiców Interu i fajnie chłopaki oraz Panie, to rozkręcili, dostają pule biletów na niektóre mecze, jakieś "bonusy".
Jeśli byłby ktoś zainteresowany to mogę podpatrzeć jak to funkcjonuje i dać znać, naprawdę warto.
dziękuję serdecznie za informację; nie omieszkam jej śledzić na Ebay;)
Mecz ME Holandia- Włochy to jedno z tych spotkań których nigdy nie zapomnę, pamiętam ze do tego meczu niezbyt ceniłem Włoską reprezentację, jednak to jedno spotkanie spowodowało zmianę moich poglądów o 360 st. Niezłomna, heroiczna wręcz postawa Włochów niesamowicie mi zaimponowała,od tamtego jednego meczu zawsze kibicuję im na wielkich turniejach (Poza polską oczywiście).
Warto też przypomnieć że w finale przeciwko Francji bramkową akcję rozpoczął zagraniem piętą Totti a gola zdobył nasz Delvecchio.
Szkoda, że tamten mecz się tak pechowo zakończył, Włosi i Totti zasłużyli wówczas na mistrzostwo;)
@Rymeryk - "spowodowało zmianę poglądów o 360 st." - to jesteś w punkcie wyjścia, chyba miałeś na myśli 180st;)
Dobrze by ją było wyróżnić, by nie zginęła gdzieś w felietonach. Często bym do niej wracał...
kaisa - dziękujemy ;)
Wszystko się zaczęło sypać, jak Japonia nie wyszła z grupy. W tym momencie zaczęło się pomaganie drugim gospodarzom tak bardzo, że aż w pięty szło.
Nie zapominajmy, że Italia ledwo ze swojej (słabej) grupy wyszła. Natomiast z szanownym Gównem Moreno, mimo bdb gry nie była w stanie nic zrobić. Dwa prawidłowe gole nie uznane, wyrzucenie Tottiego za symulkę... Do dziś pamiętam słowa komentatora (słuchałem w radiu):
"Totti, Totti... Faul!!! Karny!!! Rzut karny dla Włochów! Italia ma szanse na złotego gola!!! (...) Jakieś sprzeczki, nieporozumienia... Proszę państwa, coś nieprawdopodobnego! Totti dostaje czerwoną kartkę..."
Nie jest żadnym pocieszeniem, że Hiszpania również została oszukana w meczu z zółtkami.
Dopiero Turcy szybciutko sobie ustawili mecz, strzelając gola w 12 sekundzie.
-----------------------------------------
Dziś Gówno Moreno od 4 lat siedzi w więzieniu za szmuglowanie heroiny.
Nie wiem jak we wczesnych latach kariery, ale pod koniec był uważany za dobrego w bronieniu karnych. Wystarczy przypomnieć o finale pucharu Anglii (o ile dobrze pamiętam) United vs Chelsea gdy obronił trzy rzuty karne z rzędu.
Wielki szacunek dla redakcji za tłumaczenie opowieści Il capitano.