Aktualnie na stronie przebywa 34 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Czwarty rok z rzędu drużynie Romy nie udało się zainaugurować sezonu od zwycięstwa. Giallorossi przegrali niespodziewanie na Stadio Olimpico 1-2 z Cagliari, przerywając przy okazji serię siedmiu zwycięstw ze wspomnianym rywalem w meczach na własnym boisku. Goście objęli prowadzenie w 68 minucie, a drugiego gola zdobyli już w doliczonym czasie gry. Honorowa bramka De Rossiego w ostatnich sekundach meczu nic już nie wniosła.
Giallorossi wzmocnieni w porównaniu do wstydliwego dwumeczu przeciwko Slovanowi Bratysława, wydawali się być pewniejsi i już od pierwszych minut starali się objąć prowadzenie.
Początek spotkania stał pod znakiem prób rozciągnięcia defensywy Rossoblu. Przydatny okazywał się Pablo Osvaldo, do którego raz po raz wędrowały wrzutki, bądź też prostopadłe podania Francesco Tottiego, Miralema Pjanicia, Bojana Krkicia czy Jose Angela. Akcje Cagliari kończyły się głównie na środkowej strefie boiska gdzie albo środkowi pomocnicy, albo podchodzący wysoko obrońcy przerywali ich ataki. Dość powiedzieć że pierwszy rzut rożny, goście uzyskali około 15 minuty spotkania i był to ich pierwszy znaczący „wypad” pod bramkę Stekelenburga. Roma pierwsze dwa kwadranse gry zamyka groźnymi strzałami Osvaldo – aktywnego, acz nieco nieporadnego w dryblingach. Dobre wrażenie sprawiała zwłaszcza gra Tottiego i Osvaldo jako duetu oraz Miralema Pjanicia, który zdaje się wniósł nową jakość do gry Rzymian.
Roma mająca przewagę optyczną przez 30 pierwszych minut i po nieudanych próbach stworzenia znaczącego zagrożenia złapała chwilową zadyszkę. Do głosu doszli goście głównie za sprawą szczególnie aktywnego w niedzielne popołudnie, Cossu. Skrzydłowy Rossoblu kilkakrotnie był blisko decydującego podania do Thiago Ribiero czy Nene. Mogliśmy liczyć na skuteczne interwencje Burdisso i Jose Angela, dzięki czemu Stekelenburg raczej nie był niepokojony w tym okresie.
5 minut odpoczynku i Giallorossi, ostrzeżeni nadmierną ofensywą gości, znów próbowali stworzyć zagrożenie. Cagliari za podwójną gardą przyjmowało dość jednostajne ataki Rzymian. Totti do Pjanicia, Pjanić do Perrotty, ten znów do Tottiego, piłka na skrzydło do Rosiego, Angela albo bezpośrednie dośrodkowanie do wysokiego Osvaldo. Czasami próby z dalszej odległości jak tak Pjanicia z 35 minuty. Bośniak znalazł sobie miejsce do strzału i przy asyście dwóch broniących gości, mocnym strzałem próbował zaskoczyć Agazziego. Czujny i tym razem golkiper Cagliari sparował piłkę wprost pod nogi Osvaldo. Argentyńczyk co by nie zrobił gola by nie było… Pozycja spalona! Roma nie zniechęcała się, czegoś jednak brakowało. Tempa, dryblingu, pomysłu, może szczęścia, jak choćby w 40 minucie kiedy z prawej strony akcję zamykał De Rossi. Chyba tylko przez brak bujniejszej czupryny nasz pomocnik nie zdołał oddać strzału na 1:0. Gospodarze za wszelką cenę chcieli objąć prowadzenie jeszcze przed przerwą, zapomnieli jednak że Cagliari czyha na okazję do kontry i ani myśli zaniechać prób sprawienia zgromadzonym na Olimpico przykrej niespodzianki. W 43 minucie, groźna akcja Cagliari i pierwsza poważna interwencja Stekelenburga. Holender wybija piłkę na rzut rożny, a w dalszej konsekwencji jego rozegrania Biondini przejmuję piłkę na prawej stronie i z narożnika pola karnego sprytnie dośrodkowuje. Kilka centrymetrów niżej i ta centra wylądowałaby w bramce Romy. Piłka odbija się od poprzeczki i wychodzi w pole…
Giallorossi do drugiej części meczu przystąpili z werwą i animuszem… Pocieszające, jednak szkoda, że jedynym pomysłem na grę było przekazanie piłki na skrzydła i wrzutka. Początek drugiej odsłony meczu był bardzo dobry w wykonaniu Aleandro Rosiego. Piłkarz często otrzymywał szansę od partnerów, którzy również dostrzegli jego dobrą dyspozycję w ofensywie. Akcje skrzydłowego Romy kończyły się wrzutkami, a tymi zdaje się „szukał” głowy Osvaldo, tak jak w 49 i 50 minucie. Szczególnie groźnie było przy tej pierwszej centrze. Zabrakło lepszego startu do piłki i długości buta.
Luis Enrique nie czekał ze zmianą. Za Bojana, który wszystko, co miał dobrego zaprezentował w pierwszych 45 minutach, na boisku pojawia się w 56 minucie Marco Borriello. Popularny „Jack Sparrow” z nieco „ugrzecznioną” tym razem fryzurą wydawał się tym, który może ten mecz rozstrzygnąć. Jak się okazało kilka razy znalazł się tam gdzie powinien. Długo nie trzeba było czekać. 6 minut po zmienieniu Bojana, Il Capitano szarpnął brawurowo na 20 metrze, wymijając dwóch graczy Cagliari i dośrodkował na długi słupek do Borriello. Ten sięgając piłkę lewą nogą, strzelił w krótki róg bramki gości. Agazzi z trudem zażegnał niebezpieczeństwo wybiciem na rzut rożny.
Wydawało się że groźna akcja ożywi Giallorossich i pozwoli odnieść tak potrzebne zwycięstwo. Niestety nastały 2 minuty, które wstrząsnęły Romą. 68 minuta, jedna z nielicznych akcji gości. Wprowadzony po przerwie Ibardo, nieporadnie drybluje na lewej stronie. Graczom Cagliari udaje się jednak dośrodkować do Contiego. Wychowanek Romy, nie pilnowany na 14 metrze, miał czas na przyjęcie piłki i wybranie rogu w którym chce umieścić piłkę. Strzelił w prawą stronę Stekelenburga, tuż przy słupku i stało się. Goście objęli prowadzenie. Jakby tego było mało, minutę po tym zdarzeniu, szarżujący pod bramką gości Jose Angel podcina gracza gości. Niezrozumiała decyzja sędziego, który pokazuje Hiszpanowi czerwony kartonik. Możliwa interpretacja, to kopnięcie przeciwnika bez piłki. Bardzo mocno jednak naciągana.
Te dwa zdarzenia podcięły skrzydła graczom Romy. Widząc to w 74 minucie LuE do boju posyła Gago w miejsce zmęczonego Rosiego, 5 minut później, młody Borini zastępuje Osvaldo. Sprowadzony w ostatnich godzinach okienka transferowego młokos, mógł zaliczyć debiut marzenie. Po dośrodkowaniu Tottiego z rzutu rożnego, strzela drużynie gości gola. Według arbitrów był na pozycji spalonej. Końcowe 15 minut to ataki Romy, albo skutecznie rozbijane przez broniących się gości, albo kończące się faulami w okolicach pola karnego. 75 minuta ostre wejście w piłkę i nogi Pjanicia – werdykt arbitra – „Gramy dalej”. W 81 minucie faul na Tottim. Gdyby arbiter Gabriele Gava zachował skrupulatność jak przy wykluczeniu Jose Angela i był konsekwentny, powinien był pokazać czerwoną kartkę Nainggolanowi. Belg, protestując próbował dowieść swoich racji przepychają sędziego.
W końcówce Roma skupiła się na wyrównaniu. Efekt? W doliczonym czasie, akcja Rossoblu lewą flanką i debiutujący w Serie A Marokańczyk, El Kabir mierzonym strzałem z narożnika pola karnego posyła piłkę w długi róg. Niefrasobliwość w kryciu, w wykonaniu obrońców Romy, po raz kolejny nie dała Stekelenburgowi żadnych szans na interwencję.
Wydawało się że mecz jest już zakończony. Jednak w 95 minucie kolejny faul w pobliżu pola karnego przynosi Giallorossim rzut wolny. Totti silnie uderza na bramkę Agazziego, a ten odbija piłkę w swoją prawą stronę. Dopada do niej Daniele De Rossi i strzela gola. Sekundę po tym sędzia kończy mecz.
Roma, wciąż jest jeszcze w fazie budowy. Wyraźnie widać spore niedostatki w obronie, wynikające głównie z dekoncentracji. Mecze ze Slovanem i ten z Cagliari miały jedną cechę wspólną. Przez większą ich część gra toczyła się albo w środkowej strefie, albo na połowie przeciwnika. Rywal ograniczał się do sporadycznych kontrataków, które wyprowadzane rzadko były bardzo groźne, głównie dlatego że zaskakiwały obrońców, którzy raczej skupieni byli na wspieraniu ofensywy.
Brak także ciekawych pomysłów w ofensywie, takich rozbijających szczelne zasieki obronne rywala. Dlatego też nasze ataki sprawiają wrażenie bicia głową w mur. Plusem jest to że przez większą część meczu, panujemy na boisku, prowadzimy grę. Marne to pocieszenie kiedy się przegrywa, ale kwestią czasu i zgrania wydaje się być skuteczność i efektywność wynikająca z tej optycznej dominacji. Kibicom jak i piłkarzom potrzeba cierpliwości i spokoju. „Nie od razu Rzym zbudowano” to najbardziej zasadna sentencja w tym wypadku. Kibice zgromadzeni na Stadio Olimpico, w niedzielne popołudnie, najwyraźniej to rozumieli, nagradzając graczy Romy brawami i dziękując za zaangażowanie w tym pechowo przegranym meczu. Właściwa to postawa, bo dzisiaj nie przegrali piłkarze, tylko my wszyscy.
autor: Carminho
ROMA - CAGLIARI 1-2 (0-0)
0-1 Conti 68'
0-2 El Kabir 90+3'
1-2 De Rossi 90+5'
ROMA: Stekelenburg - Rosi (Gago 74'), Burdisso, Heinze, Jose Angel- De Rossi, Perrotta, Pjanic - Osvaldo (Borini 74'), Totti, Bojan (Borriello 56')
Ławka: Curci, Cassetti, Taddei, Simplicio
CAGLIARI: Agazzi - Pisano, Canini, Astori, Agostini - Biondini, Conti, Nainggolan - Thiago Ribeiro (Ibarbo 50'), Nene, Cossu (El Kabir 90')
Ławka: Avramov, Perico, Ariaudo, Sampaio, Ekdal
Czerwone kartki: Jose Angel 69' (Roma)
Żółte kartki: Conti, Agazzi, Nene, Nainggolan, El Kabir (Cagliari)
Komentarze (35)
Bojan fatalnie, to samo Osvaldo ;/
No nic trzeba wierzyć, że w końcu to zaskoczy...
Chciałem również podziękować całej Redakcji za odnowienie szaty graficznej naszej stronki
Forza ROMA!
Tak jak pisalem, przy dobrych wiatrach, to derby beda meczem o byc albo nie byc dla Naszego wybitnego szkoleniowca.
Mecz jak to mecz. Waliliśmy głową w mur, bez żadnego pomysłu. Fatalnie Bojan i Osvaldo i ich forma chyba trochę nas pogrążyła w ataku, bo z nimi graliśmy w pierwszej połowie w dziewiątkę.
Za tydzień próba sił. Inter też z nowym trenerem, z zupełnie inną taktyką, jaką nie grali od dawien dawna: z trójką w obronie. To może być szansa dla szybkiego Bojana.
Nie liczę w tym sezonie na sukcesy, na lepsze wyniki też trzeba trochę poczekać. A Enrique ma moje 100% poparcie.
ps. brawa dla autorów nowego wyglądu stronki
Co do meczu to widac bylo przeblyski jak na poczatku drugiej polowy gdzie zupelnie zdominowalismy przeciwnika ale jest tez wiele do poprawy. Jak dla mnie swietny De Rossi, Pjanic powoli tez wszedl w mecz i w sumie zagral dobre spotkanie, Angel troche goraca glowa, brak doswiadczeni ale takze do pewnego momentu super. Tottiego chyba nie trzeba komentowac, niezle pokazal sie Borini, prze te kilkanascie minut zrobil wiecej niz bojan przez kilkadziesiat...
oskar22
akurat przyklad juventusu jakos nietrafiony...jednak troche mniej zmian wprowadzili i co najistotniejsze kupowali graczy ogranych w lidze: Pirlo, Vucinic, Lichsteiner. My sprowadzalismy graczy zza granicy i dla wiekszosci SerieA to zupelna nowosc, potrzeba dac im troche czasu na przystosowanie sie do warunkow ligi. Jak za tydzien juventus zagra piach i przegra a my zagramy dobry mecz z interem, ktory tez dzis nie zachwycil to do jakich argumentow bedziesz sie odwolywal? Poza tym u nas zmienia sie cos wiecej niz tylko pillkarze, szukamy wlasnego stylu, to jest tez rewolucja kulturowa.
Spojrz na przyklad City, Mancicni pracuje juz trzeci rok jak dobrze pamietam a dopiero pod koniec zeszlego sezonu zaczely pojawiac sie wyniki, po dwoch latach pracy a dodam ze sprowadzali zawodnikow o wiele lepszych niz my. Cierpliwosc szejkow i zaufanie do trenera przynosi im wreszczie korzysci. Ja dalbym czas Luisowi co najmniej do polowy sezonu bo juz po tych paru tygodniach widac poprawe w grze.
POZDR wielkie dla działaczy stronki!!! , bd mi się podoba!!.
pozdr:SUWI
i jeszcze w dodatku taka porazka...
za to nowa odslona strony jest naprawde swietna, na pierwszy rzut oka widać ze profesjonalna robota, a nie jakas fuszerka
oby LE wzial przyklad
Póki co wielkim zawodem są Bojan z Osvaldo. Oby tylko nie była to kasa wyrzucona w błoto
Gdyby transfery nie odbyły się tak późno to może nowi gracze już pomału pokazywali na co ich stać. A tak jeszcze miesiąc może dłużej i powinny być efekty. Minus dla Sabatiniego, który kadrę skompletował tak późno, może się to czkawką odbić na wynikach i więcej na tym stracimy niż zyskamy, bo może punktów straconych na początku sezonu brakować by dostać się do Europejskich Rozgrywek.
Ogólnie szkoda tego meczu, bo tracenie 3 punktów u siebie z przeciętniakami boli najbardziej i właśnie takich punktów potem najbardziej szkoda.
I dajcie spokój z tą zmianą szkoleniowca, póki co to chyba najgorsze co można zrobić, trzeba dać LE trochę czasu.
p.s nowa stronka - pierwsza klasa, gratuluję! Zwłaszcza po tych dyskusjach i sugestiach pewnych jednostek na forum, na temat rzekomego staczania się strony, sprzed paru miesięcy, mamy doskonały przykład że jest wręcz odwrotnie. Dzięki!
Trochę winy za obecną sytuację leży po stronie działaczy - znaczna większość nabytków przyszła pod koniec okresu przygotowawczego, niemniej myślę, że z każdym meczem kadra będzie rozumiała się coraz lepiej bo fragmentami gra naprawdę była wyśmienita.
Co do czerwonej kartki - sędzia nieco się tą decyzją wygłupił, chyba że Angel już wcześniej jakieś grzeszki miał w tym meczu.
Może mi ktoś powiedzieć czy Conti nie pomógł sobie ręką przy zdobyciu gola oraz czy faktycznie był spalony Boriniego.
STRONKA JEST ŚWIETNA; jakiś czas temu widziałem stronkę Interu i tak sobie pomyślałem, że jest naprawdę fajna, ale obecna Romy przebija chyba wszystkie - GRATULACJE DLA REDAKCJI
Grali nawet dobrze, ale do pola karnego później kończyły się pomysły, i trochę chaotycznie to wyglądało.