Aktualnie na stronie przebywa 35 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Stephan El Shaarawy udzielił wywiadu dla QS, w którym odpowiedział też na pytanie związane z dzisiejszym meczem z Juventusem.
Dziś wieczorem przyjeżdża Juve, które wygrywa cały czas. Wy i Napoli próbowaliście wszystkiego, ale jesteście zawsze za nimi. To was motywuje czy deprymuje?
- Nie deprymuje. W ostatnich latach przepaść do Juve się zmniejszyła, ale trzeba przyznać, że dokonują niesamowitych rzeczy jeśli chodzi o regularność, czynnik, który pozwala im dominować we Włoszech i spisywać się bardzo dobrze w Europie. Powiedziałbym, że jest to motywacja i również z tego powodu rozwinęliśmy się na poziomie międzynarodowym.
Liga Mistrzów i różnica w wydajności ligowej?
- Spisywali nas na straty, ale myślę, że nasza droga świadczy o wykładniczym rozwoju drużyny. W lidze zabrakło regularności, zwłaszcza na początku roku. Po meczu z Qarabag straciliśmy konkretność, nie odnoszę się do mentalności czy podejścia, ale wydajności pod bramką. W niektórych momentach sezonu zapłaciliśmy problemami ze strzelaniem goli.
Pozostała wam radość przeżywania Ligi Mistrzów czy gorycz, że mogliście celować w finał?
- Napisaliśmy kawał historii i daliśmy wielką radość kibicom. Jednak jasnym jest, że po tym jak pokonaliśmy Chelsea i wyeliminowaliśmy Atletico, Szachtar i Barcelona, była idea wygrania pucharu. Gorycz jest, gdyż z Liverpoolem wiele zależało od naszych błędów na Anfield.
Bieganie, siła fizyczna, technika, gole. Masz wszystko, aby być graczem klasy światowej. Jednak gdy dochodzisz do topowej formy masz problem utrzymania się na tym poziomie. Czego brakuje?
- Czasami przekonania, że mogę robić pewne rzeczy regularnie. Szczerze mówiąc, to moje ograniczenie i potrzebuję czuć zaufanie wokół mnie, aby spisywać się lepiej.
Di Francesco daje je tobie?
- Tak, bardzo mi pomaga. Czułem się doceniony, czego mi potrzeba.
To prawda, że w styczniu chciało ciebie Napoli?
- Nigdy nie trafiła do mnie oficjalna propozycja.
Komentarze (0)