Aktualnie na stronie przebywa 41 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Roger Ibanez przedłużył dziś umowę z Romą o jeden sezon, a konkretniej, otrzymał zupełnie nowy kontrakt, według którego będzie zarabiał więcej niż do tej pory. To premia za udane pierwsze miesiące gry w zespole Giallorossich.
Gianluca Di Marzio donosi, że Brazylijczyk zarobi około 1,2 mln euro za sezon gry, a dodatkowo w porozumieniu wpisano też bonusy za liczbę występów, dzięki którym będzie mógł dostać się na pułap maksymalnie 1,7 mln euro za rok gry. Ponadto, podaje dziennikarz, w umowie zawarto klauzulę sprzedaży na poziomie 80 mln euro. Wprowadzanie klauzul w kontraktach, twierdzi Di Marzio, to nowość wprowadzona przez rodzinę Friedkinów i Tiago Pinto, co wynika z woli zatrzymywania w klubie swoich klejnotów, jak również posiadania większej siły negocjacyjnej w przypadku przyszłych sprzedaży.
Komentarze (17)
A co do samego Ibaneza - gigantyczny potencjał, pytanie czy pojedzie za tym głowa? Różnie to z obrońcami bywa, na jego wytłumaczenie ciągle jest młodym obrońcą więc trzeba mu po prostu dobrze życzyć.
Ile jest wart, a ile za niego ktoś da, to dwie różne kwestie. Szczególnie w tych czasach, gdzie zawodnicy są okrutnie przepłacani i za Schicki płaci się +40mln.
Żadna klauzula nie ma znaczenia, gdy właściciel / dyrekcja ma jaja. Patrz naples. Koulibaly dostał podwyżkę dopiero po 2 sezonach, ale najpierw znalazł się w "11" sezonu Serie A. Nikt De Laurentisowi nie stawia warunków i jego słynne "da ktoś 100mln, to go puszczę" funkcjonuje w najlepsze. Podobnie Cairo nie zgina kolan przed ofertami za Belottiego. A u nas co? Ibanez w nagrodę za kilka dobrych spotkań, w międzyczasie kilka również komicznych, dostaje podwyżkę. Bo co? Bo ma potencjał? To niech najpierw udowodni jakość w dłuższej perspektywie niż kilka miesięcy. Później się dziwimy, że budżet Romy jest napuchnięty do granic możliwości. Ochoczo rozdajemy podwyżki po jednej dobrej rundzie, max. sezonie, a później problem co zrobić z Underami, Kluivertami itd. I stąd m.in. bierze się nasze zadłużenie i sraczka, jak nie ma LM. A naples co w tym czasie? Pozwalają sobie na wydanie ogromnej kwoty na jakiegoś Osimhena (akurat nie twierdzę, że to dobra decyzja transferowa), nie mając przy tym długów.
Widać w Romie prezesi się zmieniają, DS'i się zmieniają, ale sposób zarządzania jest niezmienny od lat.
100% agree. Pokolenie cholernych płatków śniegu.
Po pierwsze, najważniejsze - jest dokładnie odwrotnie jak piszesz. Nie ma czegoś takiego jak ogólnie przyjęta wartość zawodnika - każdy jest wart tyle, ile ktoś jest w stanie za niego zapłacić. Tyle i aż tyle. Jak pyta Real to zawodnik jest wart 50, a jak Newcastle 30.
Co do ADL - jasne, fajnie, ma jaja, nie oddaje łatwo swoich zawodników, ale jakim kosztem? Wszyscy już znają legendy o kontraktach Napoli, a wieść się niesie - zawodnicy nie chcą tam tak łatwo przychodzić, bo wiedzą czym to grozi. Osimhen to akurat przykład idealny jak nie zarządzać i kupować, bo my w tej cenie kupiliśmy Mikiego, Pedro, ElSha, Dzeko, Undera, Kluiverta, Mayorala i Shicka, którego sprzedaliśmy za 30 mln więc dalej mógłbym wymieniać, więc chyba wolę nasz model wzmacniania ataku.
Co do przedłużania kontraktów - jasne, w idealnym uczciwym świecie zawodnik musiałby zarobić na podwyżkę! Najlepiej 3 sezony, a gdy kontrakt zbliżałby się do końca - wtedy dostałby, jeśli należytą - podwyżkę razem z przedłużeniem. Ale, jak może zauważyłeś - nie żyjemy w takim świecie i trzeba być turbo naiwnym żeby myśleć że nie mając mocnej pozycji sportowej, a takiej Roma NIE MA, można było sobie pozwolić na stawianie warunków zawodnikom. Rządzą agenci i tyle. Jakbyśmy nie przedłużyli teraz Ibanezowi to jakby za sezon zaczął grać jeszcze lepiej to Roma już by z nim nowego kontraktu nie podpisała. Zobacz co się dzieje z Kaszanoglu w Milanie: kupili go, cały czas grał kupę, na koniec umowy Milan gra dobrze, Turek gra dobrze i nagle są wielkie negocjacje i wielki problem podpisać.
Wielki Romanista De Rossi też grał swoje najlepsze sezony przed końcem umów i turniejami międzynarodowymi. Trzeba dorosnąć i zdać sobie sprawę w jak beznadziejnej sytuacji jest światowy futbol, a tym bardziej Roma. Jest dosłownie kilka klubów na świecie, które mogą dyktować warunki obecnie i my zdecydowanie do nich nie należymy. Nasza pozycja negocjacyjna jest beznadziejna i chyba najlepszym aeguemntem jest cudowne miasto piękne do życia, bo ani wyników ani kokosów tu zawodnicy mieć nie będą.
Naprawdę zachodzę o głowę żeby zrozumieć narzekanie na ten ruch z klauzulą i umową Brazylijczyka. Dostał normalne zarobki, gdzie w Tottenhamie który podobno o niego zabiegał dostałby spokojnie 4/5x tyle, a my byśmy się musieli zadowolić 30/40 mln bo nie mielibyśmy żadnych argumentów w ręku, no bo jakich? A tak to jest klauzula wysoka która niczego nie gwarantuje, ale na pewno działa na naszą korzyść, chyba że Roger nagle zacząłby grać tak że te 80 zaczęłoby wydawać się promocyjne, czego nam i jemu życzę mimo wszystko. Trochę nie rozumiem Twojego komentarza @abru, bo to chyba oczywiste, że skoro będzie grał gówno to zostanie jak gówno wyceniony i za gówno sprzedany. Na szczęście na to się na razie nie zanosi.
Oczywiście, że zawodnicy nie mają w kontrakcie zapisanej ogólnej wartości, jak produkty w sklepie. Jednak jakąś umowną wartość każdy zawodnik ma i jakieś tęgie głowy taką wartość określają, od której jako pozycja wyjściowa kluby startują w negocjacjach. Akurat przykład klubów z Premiership jest dość słaby, bo niejednokrotnie średniaki tamtej ligi są w stanie wydać więcej, niż najbogatsze zespoły innych lig z top 5, ale wiem co masz na myśli.
Co do ADL i przykładu naples. To, czy zawodnicy będą chcieli tam przychodzić, czy nie okaże się w najbliższym oknie transferowym. Ten cały kwas i rodzaj buntu powstał niedawno, więc zobaczymy jakie będzie to miało konsekwencje w przyszłości. Póki co tego nie wiemy. Podając przykład Osimhena nie to miałem na myśli, że to mądra polityka, bo napisałem, że nie jestem tego zwolennikiem i tu się z Tobą zgadzam w 100%. Podałem ten przykład, żeby pokazać jak ADL dzięki rozsądnemu gospodarowaniu pieniędzmi (m.in. budżetem płacowym) jest w stanie uciułać 70mln na transfery.
Oczywiście agenci rządzą, kilka klubów na świecie dyktuje warunki na rynku transferowym. Jednak jest kilka klubów w samej Serie A, które temu dyktandu opierają się jak mogą i to wcale nie są krezusi ligi – naples, atalanta, 7azio (tfu!), sassuolo. Ibanez nie miał żadnej klauzuli w kontrakcie, więc nawet jakby zaczął grać lepiej i nawet nie chciał podpisać lepszego kontraktu to miałby go jeszcze do 06.2024 roku. Co szkodziło nam stawiać warunki sprzedaży tak, jak to robią wyżej wymienione kluby? Poza tym jaką masz gwarancję, że teraz Ibanez jak odpali i zacznie grać jak De Vrij, to za rok nie będzie żądał kolejnej podwyżki? Oczywiście, że będzie i wtedy będziemy negocjować nie od pułapu 1,2mln, tylko od 1,7mln. M.in. taka polityka powoduje później, że mamy przeciętnych piłkarzy z gażami gwiazdorskimi i przykład Undera podałem nieprzypadkowo. Nie można go nigdzie spieniężyć, bo ma wysoki kontrakt w porównaniu do prezentowanego poziomu, na który większość klubów nie stać. Dlatego wspomnisz moje słowa, jak wróci z Leicester, które prawdopodobnie go nie wykupi i nie będziemy w stanie go nigdzie sprzedać.
Nie za bardzo rozumiem przykład DDR (?).
Gwoli ścisłości, nie mam nic przeciwko wpisywania wysokich klauzul w kontrakcie, bo znam przykłady, gdzie średniej klasy zawodnicy mają klauzule >100mln. Jest to pewien rodzaj zabezpieczenia. Za to mam problem z dawaniem podwyżek zawodnikom, którzy mają jeszcze 3,5 roku kontraktu, podpisali go rok temu i tak naprawdę nic jeszcze nie udowodnili. Inne kluby na naszym poziomie skutecznie się przed takim modelem bronią. Skoro oni mogą, to dlaczego nie my? Czy te kluby funkcjonują w bańce mydlanej i brutalny świat piłki ich nie dotyczy?