Aktualnie na stronie przebywa 29 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
(Corriere dello Sport - R.Maida) Wściekłość w zimnie: "Widzieliście, że problemem nie jest ustawienie?". Eusebio Di Francesco wszedł na salę konferencyjną z opuszczoną głową, w ponurym nastroju. Nie trzeba było nawet zadawać mu pytań, miał już w głowie to, co chciał powiedzieć po porażce, która wywołała u niego ogromną złość.
"Mówiliście mi, że ten zespół nie mógł grać w 4-3-3. Jednak również w 4-2-3-1 cierpieliśmy z powodu problemu nastawienia. Nie rozumiem tego, nie potrafię wyjaśnić dlaczego widzieliśmy dwa różne zespoły: jeden odważny, skoncentrowany w pierwszej połowie, drugi po przerwie, gdzie prawie nic nie funkcjonowało. To nie pierwszy raz, gdy gramy mecz na wysokim poziomie bez ciągłości gry w tym samym spotkaniu".
W meczu doszło do zwrotu po "dziurze" Florenziego, który pozostawił wolne pole Facundo Ferreyrze i sprokurował remis Szachtara: "Ta, to prawda, w tym momencie wszystko się zmieniło. Jednak nie da się uzasadnić tego co wydarzyło się potem, niezależnie od złego przeczytania gry, co było przykre, gdyż dało okazję na zdobycie gola nieszybkiemu środkowemu napastnikowi. Z pewnością niesprawiedliwym jest winić tylko Alessandro. Dokonałem dwóch zmian, jednak wielu zasłużyło na opuszczenie boiska. Było wiele absurdalnych błędów, również ze strony piłkarzy, którzy posiadają ogromne międzynarodowe doświadczenie".
Sprawa awansu pozostaje jednak otwarta: "Szkoda, że straciliśmy kontrolę nad boiskiem po przerwie. Muszę zobaczyć czy był to problem fizyczny czy interpretacji meczu. Można cierpieć na tym boisku z Szachtarem, gdzie przegrały też City i Napoli. Jednak nie może być takiej postawy, ta rzecz mnie denerwuje. Na szczęście porażka jest do odrobienia, możemy zagrać o swoje u siebie. Jednak w Lidze Mistrzów nie można podarować jednej połowy, pokazaliśmy, że jesteśmy zbyt delikatni. Nie można czegoś takiego zaakceptować".
Jeden z ukraińskich dziennikarzy zapytał go o defensywne amnezje Undera, którego Di Francesco napominał często w trakcie meczu: "Cierpieliśmy za bardzo na tej stronie, gdyż Ismaily sprawiał nam kłopoty. Jednakże to zawsze sprawa zespołowa, nie tylko jednego gracza. Jestem bardzo zadowolony z Undera, jest rozsądnym chłopakiem, tym golem trzyma przy życiu naszą europejską przyszłość". Under strzelił po podaniu Dzeko, który jest bardziej pożyteczny dla drużyny niż w roli snajpera: "Miał dwie lub trzy ważne piłki i niestety ich nie wykończył. Jednak bardziej martwi mnie ilość straconych przez nas piłek. To nie jest futbol, jakiego chcę".
Decydujący był Alisson. Po raz kolejny: "Dziękuję mu. Jest bramkarzem, który trudne interwencje zamienia w łatwe: nigdy nie rzuca się dla poklasku, gra na tej pozycji tak jak lubię. Jest wielki". Kończy na El Shaarawym, którego odesłał niespodziewanie na trybuny: "Wybór techniczny. Potrzebni mi byli dwaj pomocnicy i wolałem umieścić na ławce Gersona, który może też zagrać na boku ataku".
Komentarze (18)
Jeszcze gdyby to było jakieś ok 3-0 i mecz o awans, drużyna dostaje lanie, jest w rozsypce, chce jak najszybciej zejść do szatni. To jakoś to idzie zrozumieć...ale 1:1 w wyrównanym meczu gdzie wszystko jest otwarte? Nie wiem..ta drużyna jest strasznie chwiejna, wystarczy moment, jeden błąd i jest panika. Ale w sumie od dawna już tak było, szczególnie w europejskich pucharach, nic nowego.
Oczywiście pierwszym kamyczkiem, który spowodował lawinę był Florenzi i dziura na jego stronie. Ale to już można odesłać zainteresowanych do Monchiego...Mimo to ten błąd, i braki na bokach obrony nie usprawiedliwiają tego, że reszta kolegów stanęła i czekała na cud.
Cóż, dobrze że chociaż trener stawia słuszną diagnozę i pozostaje wierzyć, że coś poprawi w tej kwestii.
Jeśli chodzi o jego wczorajszy wywiad pomeczowy to powiedział dokładnie,że po przerwie cała druzyna nadawała sie do zmiany..
nie rozumiem co się stało = nie mam rozwiązania problemu = nic już nie zmienię.
ja przestałem wierzyć w Di Francesco jako trenera na miarę oczekiwań Romy niestety... ani wyników, ani ładnej gry, te mecze z Chelsea to widać był tylko wypadek przy pracy
Nie potrafi ani przygotować taktycznie, ani zmotywować... niestety do zmiany trener im szybciej tym lepiej
Czyli jest to duży krok w kierunku jego odejścia, bo nasze primadonny przy braku "chemii" z trenerem wpadają w dół z którego nie wychodzą do momentu zmiany trenera (oczywiście to przypadek).
Moim zdaniem problem jest złożony - nie mamy jakiś mega super zawodników powiedzmy szczerze. Ale też mamy trenera, który z tej jednak dobrej kadry (takie TOP 3 Serie A) nie wyciska wszystkiego. Np. zjazd formy Ninji jest zatrważający i ogólnie większość grajków bardziej się zwija niż rozwija. I ten Dżeko daleko od bramki na rozegraniu...
On jest przede wszystkim motywatorem, poza tym odpowiada za przygotowanie do sezonu wespół ze sztabem atletycznym i taktykę gry w ofensywie, bo obroną zajmuje się Tomei. Brakuje widocznie tej motywacji, skoro potrafimy nagle kompletnie się zagubić i nie wyjść na drugą połowę i tak to wygląda od połowy grudnia.
Z tego wynika, że z tymi z którymi bezpośrednio współpracuje Di Fra tylko Under robi progres, bo Alisson pracuje z Savoranim.
Di Fra może mieć talent co do doboru odpowiednich ludzi, dobrze dla niego. Jednak na końcu to on się tłumaczy kibicom i odpowiada za wynik.
No chyba nie sądzisz, że nad grupką kilkudziesięciu graczy, bo często dochodzą na treningu jacyś gracze z Primavery, czuwa jeden facet.
Jasne można zorganizować pracę w taki sposób, że główny trener chce być o wszystkim informowany i zostawiać mniejszą swobodę trenerom od jednej formacji, albo ufać swoim asystentom i się delikatnie mówiąc nie wpierd...
Może DiFra nie jest najlepszym motywatorem, ale nie jestem też przekonany że to wszystko to jego wina. Pierwsza połowa nienajgorsza, wchodzimy do szatni i co on mógł im powiedzieć? "Jesteście zajebiści, mecz się wygrywa sam, Peres polewaj, mamy ten awans już teraz".
Nie wierzę że Eusebio to są ciepłe kluchy. Przecież on przy linii wariuje na każdym meczu, przy golach skacze jak pojebany, on zna to środowisko. Może to kac po Tottim? Może to chłopaki mają problem z motywacją sami. Wiadomo że dobrze jakby trener był idealny, ale nie jest psychologiem. Tu powinni za sprawę wziąć się kapitanowie i dyrektorzy. Może to nie jest głupi pomysł żeby zatrudnić jakiegoś psychologa sportowego? Albo spuścić ze smyczy De Sanctisa, niech się wydziera na nich jak na obrońców.
Mi się DiFra mimo wszystko podoba. Uważam że ma jakiś pomysł na grę, drużyna raz ją łapie a raz nie, ale naprawdę skrycie wierzę że on może tu coś zdziałać. Jego najważniejszym czynnikiem łagodzącym powinno być to, że został ograbiony przez Monchiego z ofensywnego motoru w postaci Salaha i zastąpiony tak naprawdę niczym. Ile mieliśmy takich meczy jak ostatnio za Spalla: kiszka ale Egipcjanin coś wykombinował, dziś od 5 meczy robi to Turek. Boki obrony też fajne zostawił Mesjasz: jeden solidny, dwóch połamańców, pijak i pomocnik.
Zobaczymy gdzie skończymy sezon. Oczekiwania już dawno się rypnęły, ale jeśli będzie LM to sucho podsumowując fakty o kiepskim mercato i pierwszym sezonie w większym klubie na pewno zasługiwałby na kolejny. No, ale to już będziemy sobie dywagować w czerwcu, miejmy nadzieję że utrzymamy obecną lokatę.
Wracając do "problemu": nie chcę tutaj za mocno polecieć, ale to wygląda na DNA Romy. Jak napisał volt, trenerzy się zmieniali, a my ciągle to samo. Mamy obecnie faceta, który chociaż nie kłamie bezczelnie na konferencjach. Ja po porażkach starałem się omijać wywiady pomeczowe Łysego Pajaca i Garcii, bo najpierw mnie krew zalewała a potem się gotowała. Oby EDF miał plan, może działał tak jak pisze completny i był naszą nadzieją, bo naprawdę już nie wiem co ma uratować ten klub przed przeistoczeniem się w przeciętność/marność.