Aktualnie na stronie przebywa 16 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Podobnie jak niemal dokładnie rok temu w Bolonii opady śniegu, tak w sobotę w Catanii, zwycięzcą spotkania między miejscowymi a Romą okazał się deszcz. Obfity opad zobligował Paolo Tagliavento do przerwania pojedynku w 65 minucie przy stanie 1-1. Gole zdobyli Legrottaglie i De Rossi. Spotkanie zostanie dograne w terminie ustalonym przez Lega Calcio.
Pojedynek nie był łatwy dla zespołu Luisa Enrique. Choć pierwsza połowa zakończyła się remisem 1-1, to gospodarze byli bliscy kilkukrotnie objęcia prowadzenia. Raz piłkę po uderzeniu Bergessio wybił z linii bramkowej Kjaer, w innej akcji Barrientos i wspomniany Bergessio będąc w dwójkę sam na sam ze Stekelenburgiem nie zdołali oddać uderzenia. Ten pierwszy zamiast uderzać na bramkę podał niecelnie w kierunku jeszcze lepiej ustawionego kolegi. Ponadto zespół gospodarzy wyprowadził kilka innych groźnych kontr. Giallorossi zdołali odpowiedzieć jedynie rzutem rożnym, po którym piłkę do bramki wbił De Rossi. Chwilę wcześniej po drugiej stronie boiska ta sama sztuka udała się Legrottaglie. O ile w pierwszej połowie, piłka poruszała się po murawie w miarę swobodnie, o tyle w drugiej odsłonie rozegranie jakichkolwiek składnych akcji było praktycznie niemożliwe. W ciężkich warunkach, przy stającej przy każdym kopnięciu w kałuży piłce, nieco lepiej sisywali się gracze Catanii, którzy podchodzili kilka razy pod bramkę Romy. W międzyczasie Luis Enrique ściągnął z boiska De Rossiego i Tottiego. W końcu, w 65 minucie, Paolo Tagliavento, wysłuchał próśb Luisa Enrique, który od dłuższego czasu żądał z ławki rezerwowych przerwania meczu. Po sprawdzeniu przydatności murawy do gry, sędzia zagwizdał po raz ostatni.
Takie rozwiązanie oznacza dogranie 25 minut w terminie, który poda Lega Calcio. W mediach mówi się o 8 i 15 lutego. Ten pierwszy termin będzie wykluczony w przypadku awansu Romy do półfinału Coppa Italia. W "dogrywce" obydwaj trenerzy nie będą mogli skorzystać z piłkarzy zawieszonych w normalnym terminie meczowym oraz z graczy zmienionych w trakcie pierwszych 65 minut. Luis Enrique nie będzie więc mógł skorzystać ponownie z Tottiego i De Rossiego. W przypadku tego drugiego gracza obowiązuje też inny punkty regulaminu. De Rossi dostał w Catanii czwartą żółtą kartkę w sezonie, przez co miał być docelowo zawieszony w najbliższym meczu z Ceseną. Tymczasem zgodnie z regulaminem, pomocnik Romy będzie mógł zagrać w nabjliższą sobotę, natomiast nie wystąpi w terminie następującym po "dogrywce" meczu z Catanią. Jeśli potwierdzą się więc daty 8 lub 15 lutego, De Rossiego zabraknie w pojedynku przeciwko Sienie lub Parmie.
To trzeci taki przypadek z udziałem Romy w ostatnich latach. W sezonie 2008/2009, właśnie Paolo Tagliavento przerwał na Stadio Olimpico mecz między Romą a Sampdorią. Powodem był ulewny deszcz. Spotkanie zostało przerwane w 6 minucie przy stanie 0-0. Mecz dograno trzy miesiące później. Giallorossi wygrali 2-0 po dwóch golach Julio Baptisty. Do przerwania meczu doszło rónież rok temu. 30 stycznia, Nicola Banti, zdecydował się odesłać po 16 minutach gry zespoły Bologni i Romy do szatni. Powodem były silne opady śniegu. Mecz dograno miesiąc później, a Giallorossi wygrali 1-0 po golu De Rossiego.
CATANIA - ROMA 1-1 (1-1)
1-0 Legrottaglie 25'
1-1 De Rossi 28'
CATANIA (3-4-3): Campagnolo - Potenza, Legrottaglie, Spolli - Izco, Almiron, Lodi, Alvarez - Barrientos, Bergessio, Gomez
ROMA (4-3-3): Stekelenburg - Rosi, Juan, Kjaer, Taddei - Simplicio, De Rossi (Gago 54'), Pjanic - Lemala, Totti (Borini 58'), Bojan
Żółte kartki: Potenza, Spolli, Almiron (Catania), Simplicio, De Rossi (Roma)
Komentarze (25)
Ja już myślałem, że się Catanii upiecze. Z całym szacunkiem dla tego zespołu, ale technicznie nie dorastają nam do pięt, a w tym deszczu szanse były wyrównane i o wszystkim mogło zadecydować szczęście. Gra piłką, technika - to wszystko nie miało tego dnia znaczenia. Dlatego dobrze się stało, że chociaż 30 minut zostanie na jakąś inną okazję. Mecz powinien definitywnie zakończyć się już po pierwszej połowie.
Także możemy wyjść zupełnie inną jedenastką, ale bez Tottiego i De Rossiego.
Mecz o wiele słabszy niż te poprzednie. W ataku wróciliśmy do stanu z Florencji czy Udine czyli dużo posiadania i zero strzałów, natomiast w obronie trudno powiedzieć do czego wróciliśmy. Tyle łatwych akcji to chyba ostatnio zrobiła z nami Siena na początku sezonu, gdy fartem udało się ugrać 1-1.
Po przerwie nie dało się już grać, choć i tak dobrze wyszkolony technicznie "argentyński" rywal spisywał się lepiej od nas, przynajmniej pod względem chęci, bo nasi to chyba bali się w tym momencie, że sobie pobrudzą koszulki i nie chcieli walczyć. Jedynie Kjaer z Juanem gryźli w drugiej połowie glebę, ale nie mieli wyjścia, skoro to Catania była na naszej połowie.
Ogólnie jakaś opatrzność Boża nad nami czuwała, bo raz że było 1-1 do przerwy zamiast 1-3, a dwa oszczędzono nam ostatnich 25 minut, gdzie pewnie w jakiś sposób Catania wepchałaby nam piłkę do bramki.
Oczywiście, w "dogrywce" może powtórzyć się scenariusz, gdzie znowu Catania stwarza akcje sam na sam jak w pierwszej połowie w tym niedokończonym meczu i będzie ciężko.
Graliśmy dobrze pierwsze 50 sekund, później już fatalnie. Niewidoczny był Lamela, o Bojanie nic nie będę pisał, bo on jest 'klasą samą dla siebie'. Bardzo pozytywnie zaskoczył Totti. Widać, że motywowała go widownia, bo miał kilka świetnych zagrań. Bardzo pozytywnie zaskoczył też Rosi, no ale na tym byłby koniec. Mam nadzieję, że z tym meczem będzie podobnie, jak z meczem z Bologną, który także został przerwany, i który wygraliśmy. Podczas tej rundy jedynie Lazio i Inter nie potracili punktów, a wszystkie pozostałe drużyny tak, także jest to dla nas świetna okazja do doskoczenia.
Poza tym proszę wszystkich optymistów o odrobinę trzeźwego myślenia. Jak dla mnie to Roma zagrała w Catanii dobre pierwsze 50 sekund. Podobnie jak z Chievo mieliśmy bardzo dobry początek, chociaż tutaj to naprawdę był 'początek', niecała minuta. A później była Roma, do której przywykliśmy w pierwszej połowie sezonu. Chaotyczna, bez pomysłu. Jakieś wymiany piłki, ale nic konkretnego konstruktywnego. Kilka indywidualnych akcji, kunsztu piłkarzy. Rosi kilka razy dobrze kiwał, Tadek dobrze przedzierał się do przodu, po jego szarżach mieliśmy rogi, po jednym zdobyliśmy bramkę. Totti kilka razy ładnie podał piłkę, no ale nie czarujmy się, że byliśmy lepsi.
Rzut karny nam się należał, błąd sędziego, fakt. Ale popatrzmy ile błędów w ofensywie zrobili piłkarze Catanii.
Ja wiem, niedobrze jest gdybać, no ale przecież Kjaer ledwo co wybił piłkę, nie trafił w nią tą nogą co chciał, poza tym w kilku akcjach grali zbyt koronkowo, gdy nie poradzili sobie w 2 na Steka.
Mecz z Chievo, poza pierwszymi 15,20 minutami to nic specjalnego w naszym wykonaniu. Tak samo mecz z Fiorentiną do wejścia Boriniego, no i mecz z Catanią.
Viola jest w dołku, przegrała u siebie z czerwoną latarnią ligi. Chievo na wyjeździe ma fatalne statystyki, a Catania nie jest już tą drużyną z początku sezonu.
Cieszę się, że dwa pierwsze mecze wygraliśmy, ale to nie zamierzam za to nosić Enrique na rękach. Nie za konsekwentne wypuszczanie Bojana w 1. składzie w każdym meczu, dziwne zmiany, czy nie wystawienie Boriniego z Catanią.
Tak wiem, jestem malkontentem, ale ostatnie sukcesy nie wpływają jeszcze na zmianę mojego zdania o Enrique.
pamietacie jak Inter zamurował bramkę w meczu z Barceloną? spowodowało to że Barca nie miała pomysłu jak grać bo nie jest do tego przygotowana.
tak samo było teraz. Catania to drużyna która gra długą piłką, głównie z kontry wiec woda była dla nich idealnym rozwiązaniem w meczu z nami.
ogólnie chodzi mi o to, że i tak widać progres w stosunku do pierwszych spotkań w serie A i nie przejmowałbym się słabszym meczem z Catanią na jej boisku...
A co do zmian z Catanią, bo takowe mam na myśli. To gdyby Enrique myślał w ten sposób co Ty to przecież ściągnąłby Bojana, czy Lamelę. Którzy na pewno mieli mniej do powiedzenia w trudnych warunkach.
A co do porównywania nas do Interu. Nie rozumiem zbytnio tego porównania, bo to przecież Barcelona miała posiadanie piłki i mniej sytuacji stuprocentowych,goli.
Więc jeśli mamy być porównywani do którejś z drużyn tego dwumeczu to właśnie do Barcy.
No, ale niezależnie od wszystkiego oczywiście pozdrawiam wszystkich Romanistów.
Do meczu z Ceseną
graliśmy bez sensu, bez składu, bez większych szans an wygraną a taka sytuacja była wodą (nomen omen) na młyn dla Catanii.