Aktualnie na stronie przebywa 42 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
(Corriere dello Sport - R.Maida) Roma na razie nie kupuje. Jednak także nie sprzedaje. Zostaje Nainggolan, zostaje Alisson, zostaje Pellegrini. Tej zimy może odejść tylko Strootman przy apetycznej propozycji. Przejrzyste oświadczenia Monchiego, który ogłosił oficjalnie cierpienia finansowe klubu, wywołały dreszcz pogłosek na temat przyszłości różnych piłkarzy kadry, których jednak klub nie zamierza się pozbywać, aby uniknąć osłabiania drużyny w drugiej połowie sezonu. W czerwcu, przed zakończeniem bilansu, który Roma musi koniecznie zamknąć co najmniej na zero, aby uszanować obramowania narzucone przez UEFA, zostaną dokonane kolejne oceny i jeden z ważnych graczy będzie musiał zostać sprzedany.
Próby - Na dzisiaj to właśnie bramkarz ma największe branie: podoba się PSG i zwłaszcza Liverpoolowi, który według brazylijskich mediów chciałby go już w styczniu i pozyskałby go ofertą 45 mln euro. Jasne, że wobec takiego rodzaju propozycji Roma musiałaby usiąść do stołu negocjacyjnego. Jednak w Trigorii nie odnotowują tak konkretnego zainteresowania. Sam Alisson, który wyjechał na wakacje, nie zamierza opuszczać w połowie sezonu drużyny, która go wyświęciła na jednego z najlepszych golkiperów ligi, bowiem wie, że pół roku przed "swoim" Mundialem może stracić nabyte przywileje. Również z jego otoczenia przyszły proste zaprzeczenia: "Nie ma niczego, Alisson zostanie w Romie i cieszy się z przebywania tam", wyjaśnił agent Ze Maria Neis, który już w przeszłości wykluczył ewentualne transfery.
Holender - Sytuacja Strootmana jest inna, z trzech powodów. Pierwszego, klauzuli, którą może go uwolnić w każdym momencie po zapłaceniu 45 mln euro przewidzianych w kontrakcie. Drugiego, rozterek gracza, który nie czuje się już tak komfortowo w świecie Romy, nie będąc bezdyskusyjnym graczem pierwszego składu. Trzeciego, potrzeb klubu, który wobec poważnej oferty - mówi się również o Liverpoolu - nie miałby trudności z konfrontacją z pretendentami. Z ideą zainwestowania potem pieniędzy w innego pomocnika, registę (Badelj, Krychowiak) lub mezzalę jak Barella, którego prezydent Giulini powiedział, że nie che sprzedać za mniej niż 50 mln euro.
Boczni - Monchi negocjowałby dużo chętniej sprzedaż Bruno Peresa, który chce grać regularniej i był podglądany przez Benficę i Galatasaray. Piłkarz otrzymał pozwolenie na negocjowanie z ewentualnymi nabywcami, ale nie wydaje się być entuzjastą tych kierunków. Tylko po tym jak Roma sprzeda obrońcę, Bruno Peresa lub Palmieriego, zainterweniuje na rynku, pozyskując zastępcę. Nie będzie nim Aleix Vidal, z wolną ręką od Barcelony, ale gotowy wrócić do zespołu, który znajduje się w sercu Monchiego, Sevilli. W grze pozostają Darmian i doświadczony Juanfran.
Młodzi - Potwierdzono zainteresowanie młodym Biancu (pomocnik z rocznika 2000) z Cagliari, który przebywa na wypożyczeniu w Olbii. Roma położyła rękę na młodym gambijskim pomocniku, Jaitehu, rocznik 1999, który trenował przez kilka tygodni w Lazio. Inny rocznik 1999, skrzydłowy Cappa, odchodzi definitywnie i za darmo do Sassuolo: Roma otrzyma 35 procent z przyszłej sprzedaży.
Komentarze (8)
Bruno Peres się u nas nie sprawdził, więc jeżeli jest szansa go podmienić trzeba z niej skorzystać. Nie tyczy się to jednak Emersona. Kolarova prędzej czy później trzeba będzie zmienić a w przyszłości zastąpić i co wtedy znowu będziemy kombinować i eksperymentować? JASNE! Bo przecież trzeba oddać jednego z lepiej zapowiadających się LO do najmocniejszego rywala...Gdzie albo przepadnie albo potroi wartość.
Canis najlepsze jest to, ze zapytali PSG skad maja kase i poki co temat przycichl, wielkie kluby maja gdzies FFP, sankcje nie sa problemem, tylko te cholerne bany na transfery...Atletico nie dostalo bana za FFP, ale widac jak cierpia bez mozliwosci kupowania;)
Gdyby klub miał kasę - mógłby ją wydać.
Problem polega na tym, że kluby nie mają... Później robi się patologia, że nakupują graczy na kredyt i "jak awansujemy do Ligi Mistrzów to przecież będzie kasa".
A później zaległości w płatnościach, bankructwa itp.
Nie jestem wielkim fanem FPP, ale to jest to jakaś forma ochrony, żeby nie wydawać więcej niż się zarabia.
Od jakiegoś czasu natomiast jest to kompletny kontrast naszej pralki. Dużo strat, mało odbiorów, często zbyt powolny i grający jednostajnym tempem, bez tej wizji którą niewątpliwie miał i ciągu na bramkę (pamiętacie tą bramkę z Napoli w pucharze? KOSMOS). Główne pytanie brzmi gdzie leży problem? Może Kevin nie odnajduje się w taktyce Eusebio? Może to problem mentalny? Może po prostu zapomniał jak się gra w piłkę? MOŻE. Tak czy siak fakty są takie że od jakiegoś czasu jest kompletnie bezużyteczny dla drużyny i coś z tym trzeba zrobić. Jeżeli mielibyśmy sprowadzić naprawdę jakiegoś kozaka, to nie miałbym problemu z pożegnaniem KS6 (oczywiście nie schodząc z ceny poniżej 35 milionów, no bo szanujmy się). Ale znając życie i rzymską mentalność, sprzedaż Strootmana wiązałaby się z przyjściem 3 zawodnikow o wątpliwej jakości, a w takim wypadku pieprzyć to i dać szansę mu się odbudować.
Nie do końca. W Interze jest właściciel, który mógłby wydać tyle ile mu się zachce. Ma kasę i nic komu do tego, skąd ją ma. Niestety wydać jej nie może, bo FFP to "wydaj ile zarobiłeś". To zwyczajny lobbing bogatych.
Może, ale musiałby to te pieniądze wpłacić do klubu. Ot - umowa sponsorska czy cokolwiek. Wtedy to jest dochód i gotowe - można wydawać.
To tak jak Ty nie możesz sobie pójść do salonu Maserati i na pytanie o formę płatności powiedzieć "przecież mam bogatego tatę".
Samochód kupujesz Ty i to Ty musisz mieć na niego pieniądze. Ot i cała historyja