Aktualnie na stronie przebywa 36 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Są w życiu pewne różnice. Ponieważ nie wszystkie rzeczy są takie same, a pewne rzeczy takie same nie mogą być nigdy. Jak choćby bycie kibicem Romy i Lazio. Po tej sytuacji z końca maja, niektórzy mówili zbyt dużo, niektórzy mówili głupoty, niektórzy się łudzili, że porażka, zwłaszcza tak brzydka, może w jakiś sposób (tylko w jaki?) zaszkodzić Romie, jej kibicom, jej dumie, dominacji, historii, ontologii, a w końcu samej definicji tego, co znaczy być fanem Romy. Tak mówili ci, którzy nie wiedzą, ci, którzy nigdy nie zrozumieli i ci, którzy - patrząc na nas - zawsze będą sobie zadawać pytanie: "jak oni to robią?". Cóż, w życiu są pewne różnice.
Niecałe cztery miesiące później, zaledwie cztery mecze później, Lazio zostaje upokorzone w Superpucharze w Turynie w meczu, który można chyba uznać za komiczny. Kibice atakują swoją drużynę, stadion jest pusty w wyrazie protestu i zniechęcenia. Prezes klubu radzi im, żeby zażyli alka-seltzer i twierdzi, że się nimi nie przejmuje, ponieważ - tak mówi! - w sumie i tak nie ma kibiców, są nieobecni, nie przychodzą na stadion. To tylko inny sposób na powiedzenie tego, co stwierdził kiedyś Totti: Lazio nie istnieje. Roma tymczasem tak. Istnieje. Trwa mimo wszystko. Sprawia ci ból, sprawia, że przeklinasz wszystko, a zwłaszcza swoją miłość do niej, sprawia, że krwawi ci dusza, ale ciągle jest, odradza się, nie odchodzi, walczy i podnosi się, marzy, upada, znów się podnosi, strzela, wygrywa. Żyje. Roma to życie. Nigdy nie ulegnie przed sterylną obojętnością danych statystycznych.
Cztery miesiące później, cztery mecze później, Roma jest pierwsza. Pierwsza. Po trzech kolejkach, po starciu z beniaminkami. Możecie mówić, co tylko chcecie, ale po tej sytuacji z końca maja, Roma podchodzi do derbowego meczu jako lider tabeli ligowej. Zrobiła tę jedyną rzecz, którą powinna była zrobić. Róbcie, co chcecie. Udawajcie, uśmiechajcie się, minimalizujcie znaczenie tego faktu, snujcie pesymistyczne wizje (te piękne komentarze na koniec pierwszych połówek meczów...), ale Roma jest pierwsza, podnosi głowę, jak powinna była to zrobić. Rozgląda się dookoła i nie widzi nikogo. Niezależnie od wszystkiego, ta pozycja ma efekt symboliczny, nawet optyczny. Ma swoje znaczenie. To odpowiedź Romy. Częściowa, momentalna, prawdopodobnie prowizoryczna, ale prawdziwa, wywalczona, realna. Pokazuje, że Roma odrobiła lekcje, nauczyła się czegoś. I ciągle potrafi nauczyć czegoś innych.
Lekcja historii: 3-1 z Parmą, gol Tottiego (i kolejne strzelone przez młodzieniaszka Florenziego w stylu Montelli i przez tego niesamowitego Holendra - jest jak tama, jak powóz, jak pociąg towarowy! - po uderzeniu w stylu Batistuty). Czyż nie? Są pewne granice, których przekraczać nie należy. Są rzeczy, które zawsze należy szanować. Są pewne różnice i zawsze będą. Porównajcie karnego Strootmana i Osvaldo w Genui, a wszystko zrozumienie. Wystarczy jeden strzał. Sam gest przyjęcia piłki. Odtworzenia historii. Wystarczyła minuta, żeby zniknęły lęki, upadki, recydywy. Dzięki strzałowi Florenziego. Do tej minuty, pierwszej minuty tego, co w pełni można nazwać powrotem do gry, dodajcie 70 minut, które minęły od początku meczu do bramki dającej Romie prowadzenie. Suma mówi sama za siebie: Totti. Przyjęcie, jakby chciał powiedzieć piłce: zatrzymaj się, zawsze byłaś moja, teraz mamy coś do zrobienia, jeszcze chwila. Chwila zachwytu, moment przed tym momentem, kiedy wszyscy już czekają, już wiedzą. W tej chwili właśnie widać różnicę. Roma jest pierwsza. Podnosi głowę i znów widzi gwiazdy. Podnosi głowę i patrzy w twarz Lazio. A Lazio, jak w lustrze, widzi koszmar swojej historii.
Autor: TONINO CAGNUCCI
Tłumaczenie: kaisa
Komentarze (16)
Piękne :)
Mam przeczucie, że zrobią z Lazio miazgę w niedzielę :)
jak dobrze być od dziecka kibicem Wielkiej Romy
to już ok 15 lat, w mniejszym i większym (jak dziś) nasileniu...
Kocham ten klub.
Widać, że piłkarze czują się pewnie, Totti podkreśla zaufanie do Rudiego, młodzi "stażem" jak Strootman wiedzą co mają grać i to, że jesteśmy w czubie tabeli powinno dać wszystkim pozytywnego kopa na derby.
Ja też mam przeczucie, że ich rozszarpiemy ;) są to jednak derby i wszystkie punkty, liczby mają mniejsze znaczenie. Wydaje mi się jednak, że nadszedł czas by pokazać lazie miejsce w szeregu. Mamy pole position, kilku walczaków i trenera, który potrafi ustawić i zmotywować piłkarzy. Bd dobrze ;)
I teraz mam taką małą prośbę, strzelam w ciemno, że zajmuje się tym RoMaO. Chodzi o "czy wiesz, że...". Jest tam zawarte wiele ciekawych informacji, których nie sposób wszystkich zapamiętać. Może warto byłoby zrobić osobny dział na stronie, gdzie w każdym momencie można byłoby wejść i przeczytać różne ciekawostki? Wydaje mi się, że to dobry pomysł. Jak myślicie? :)
Ja natomiast zawsze je uwielbiam i spośród kilkudziesięciu zamieszczonych na serwisie przez Kaisę, może z dwoma się nie zgodziłem ;)
@majkel.asr - dobrze strzelasz ;) Pomyślimy, jest dużo pracy w serwisie, rozwijamy się ostatnio tak szybko jak dywan z Giewontu, z mojej strony szykuję wiele innych niespodzianek, także na wszystko przyjdzie czas. Póki co, zawsze możesz kopiować ciekawostki, masz cały tydzień na zapamiętanie każdej z nich :)
Pozdrawiam :)
Również wysyłam pozdrowienia :)
Przy tekście o Francesco się poryczałem. Tutaj tekst był zbyt krótki, bo Jego teksty mógłbym czytać bez końca, no ale i tak przeszły mnie ciarki.
Wiele pięknych zdań, zwłaszcza to porównanie do lacjo, bo to jest właśnie to, co ja czuję.
Ja mogę przeżywać kolejne zawody, rozczarowania, porażki, ale nigdy nie porzucę Romy. Ona mnie wybrała. To jest miłość na całe życie, i nic tego nie zmieni.
Wielkie podziękowania dla Kaisy za tłumaczenie, bo nie miałbym szansy przeczytać tych tekstów, gdyby nie Ona.
Trochę mi tylko szkoda, że znowu będę oglądał derby sam, no ale trudno, trzeba z tym jakoś żyć :)