Aktualnie na stronie przebywa 28 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Jak co weekend Zbigniew Boniek udzielił wywiadu dla Tele Radio Stereo, odnośnie ostatnich występów Romy.
Remis Romy?
- Przykro mi z powodu remisu Romy. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, gdy mówi się, że jedna wygrana w Romie jest warta dziesięciu zwycięstw innych. To prawda, gdyż Roma gubi punkty tam, gdzie inni ich nie zostawiają.
Jak zareagowałbyś na tytuł jak ten z Tuttosport ["Szczęsny, Benatia, Pjanic, od przegranych Romanistów do zwycięskich Juventini" - przyp red.]?
- To nie kwestia dumy, możesz dać taki tytuł przed jednym meczem, przez 24 godziny zachowujesz się tak jaki jest twój charakter. Być może inni zostają w tyle, Pjanic z pewnością zmienił się jako gracz. Trzeba pracować, to najlepsza rzecz.
Komentarze (14)
W gablocie z pucharami wpiszemy sobie ze kiedyś tam wygraliśmy grupę LM hahaha
Dla mnie jest na razie to wszystko wystarczające, nie ma nic specjalnego w tym sezonie, ale tragedii też nie ma, również dzięki UEFI-e, która podniosła liczbę drużyn awansujących do Ligi Mistrzów. Bo tak, pewnie punkt widzenia byłby nieco inny.
Dlaczego "tylko" 3,5? Trzeba pamiętać, że DiFra przejął gotowy zespół, drużynę, która półtora roku temu pobiła klubowy rekord punktów w jednej rundzie, gdy podnosiła się po Garcii i drużynę, która rok temu pobiła rekord punktów w całym sezonie - 87 i 90 strzelonych goli to nie przypadek. Do tego w sezonie, w najważniejszych meczach, jedzie praktycznie składem po Spalu: 9-10 starych piłkarzy plus Kolarov. Spal przejmował Romę w największej kupie mentalno-fizycznej. Garcia przyszedł z innej ligi i przejął zespół po kupie metalnej. Di Fra przyszedł na gotowe, dlatego to co do tej pory graliśmy to nie żaden wielki wyczyn, ale też nie nic słabego. Po prostu średnio. I obawiam się, żeby nie było tak, że przez dwa i pół miesiąca graliśmy jeszcze na tamtym entuzjazmie i tamtym zrozumieniu, a teraz pojawia się prawdziwa ręka nowego trenera.
Z miesiąca na miesiąc cofamy się w rozwoju w ataku, dochodzi do tego rozszczelnienie obrony i punktujemy tak sobie.
Łysy, czego wielu nie potrafi zaakceptować, zostawił drużynę poukładaną, rekordową pod względem punktów. A zaczynał od rozbitej zgrai. Drużyna zawsze jest efektem pracy wielu osób, przecież Jesus, Fazio, Emerson, Ninja i Dżeko u Łysego rozwinęli się do dobrego poziomu. Strootman dziwnym trafem po kontuzji wrócił na niezły poziom u Spalla. Rudiger i Salah to samo i sfinansowali tym samym mercato.
No ale to już przeszłość, Di Fra ma jeszcze czas, nikt go nie wygania i cele są w zasięgu ręki. Tylko ta tendencja spadkowa martwi i betonowe ustawienie niezależnie od zawodników których posiada.