Aktualnie na stronie przebywa 26 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Jak donosi dziennikarz Paolo Bargiggia na łamach Il Primato Nazionale, do drzwi Pallotty zapukał poufny arabski fundusz, oferując 1,5 mld euro, aby kupić Romę, ale amerykański prezydent nie chce jej sprzedać.
Historia rozpoczyna się w 2017 roku, gdy Amerykanin spotkał się z arabskimi przedstawicielami i jednym z menadżerów Unicredit. Numer jeden Giallorossich oparł się pierwszemu atakowi, ale do kolejnego spotkania doszło w lutym 2018 roku. Arabowie wysunęli propozycję 1,5 mld euro, wliczając budowę stadionu, dodając głównego sponsora na 50 mln euro za sezon przez 4 lata. Cenę obniżył właśnie obiekt Tor di Valle, który jest kluczowy dla Pallotty, który myśli, że gdy wybuduje stadion, cena sprzedaży będzie jeszcze większa. Opcja Arabów będzie aktualna do 31 maja 2018 roku, a Unicredit naciska na sprzedaż Romy, gdyż odzyskałby dług kontraktowy z 2014 roku.
Komentarze (33)
James nie sprzedawaj im!
Forza Roma!
Sorry, taki mamy klimat.
Serio nie wiem jak Wy ale ja ten klub sobie umiłowałem bo miał historię, miał wartości i miał duszę. Miał takie coś z rodziny w sobie, czasem jest ciężko ale się go kocha mimo wszystko.
Już teraz ta hamburgeryzacja odziera ten klub z takiego nimbu wartości cenniejszych niż kasa.
Z arabami traktującymi Rzym i Romę jako zabawkę ten klub nawet wygrywając największe trofea się po prostu stoczy na samo dno...
Wolę 1000 razy łgającego Dżejmsa niż jakiegokolwiek araba czy innego podobnego.
A zabawka jak się znudzi to się ją wywala.
Dla trofeów chciałbyś mieć na Olimpico drugie CN czy Bernabeu bez żadnego klimatu i tylko pęd za kasą? ;>
P.S.
Już widzę jak szejk po zwycięstwie w LM kąpie się w rzymskiej fontannie. Żeby czasem. A ten nasz głupi Palotta jednak naprawdę się cieszył i był wśród kibiców.
Swoją drogą to masz rację, nic nie będziemy raczej w stanie zrobić jeśli Dżejms będzie chciał sprzedać klub.
Roma powinna być włoska a najlepiej Rzymska, czy amerykańska firma czy arabska zabawka dla mnie bez różnicy - nigdy już nie będzie taka jak za Sensich.
Co do traktowania klubu jako biznes/zabawkę. Zabawkę można pokochać, podobnie jak biznes, a może nawet bardziej, bo James kocha ten swój biznes tak, że bez stadionu go już nie będzie.
Nie wiem, czy Arab by zmienił herb, tak jak James, nie wiadomo w sumie po co, może by przynajmniej nie pieprzył o jakiś bostońskich derbach i pieprzonych idiotach na trybunach.
Natomiast fakt kto w przyszłości będzie ewentualnie nowym właścicielem Romy, od chwili gdy Roma przestała być włoska, straciło jakieś większe znaczenie. Jednak jeśli miałbym wybierać to wolałbym arabów nad chińczyków, oni póki co zaliczyli tylko jedną wpadkę a chińczykom jakoś się nie wiedzie w piłce nożnej. Poza tym aż miło pofantazjować co Roma mogłaby osiągnąć z takimi pieniędzmi jakie zapewnili by jej szejkowie, jak bardzo by urosła w siłę ekonomicznie, sportowo i medialnie. Jednak póki co to tylko marzenia i fantazje.
Jakie ma znaczenie kto wpompuje kase? Tu sie liczy WIARYGODNOSC. Od razu mam zdyskredytowac potencjalnego kupca, bo moze jesst muzulmaninem? A bycie nim oznacza problemy z glowa? Mieszanie tego z polityka jest co najmniej dziwne.
Zreszta Europa to i tak juz stracony kontynent, kwestia czasu, wiec po co te nerwy