Aktualnie na stronie przebywa 26 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Po wczorajszym komunikacie klubu, w którym słowa Tottiego opisano w następujący sposób, "możemy jedynie zauważyć, że jego postrzeganie faktów i wyborów przyjętych przez klub jest fantazyjne i dalekie od rzeczywistości", dziś pojawił się wywiad wiceprezydenta klubu, Mauro Baldissoniego, dla Sky Sport.
Toti mógł wpływać bardziej?
- Wszyscy wielcy piłkarze przeżywają przejście od bycia ikoną do stania się kimś innym. To niełatwa droga. My byliśmy zawsze cierpliwi w czekaniu na niego. Pierwszy rok był dla niego najtrudniejszy by zrozumiał co robić, potem, po odejściu Monchiego, zaproponowano mu zostanie dyrektorem technicznym. Nie dał odpowiedzi i było nam przykro z powodu faktu, że myślał, że nie wpływa. On wybrał Ranieriego i była to sugestia przyjęta przez kierownictwo, potem próbował przekonać Antonio Conte i klub wspierał go w trudnej próbie. To jasne, że mówimy tu o drodze. Ja nie pracuję w obszarze technicznym i nie wiem czy jego wskazówki były brane pod uwagę w mniejszym stopniu. Mieliśmy nadzieję, że nadal będzie się rozwijał w tym co musi być pracą zespołową, nikt nie może wybierać sam.
Totti mówiło o deromanizacji...
- Przykro mi, że takie jest jego postrzeganie. Fakty są inne: on miał dwa kontrakty, jako gracz i jeden jako menadżer, poza propozycją z lutego dla dyrektora technicznego. De Rossi odnowił z nami dwukrotnie kontrakt, potem zaoferowano mu umowę menadżera czy trenera. Były też inwestycje, aby sprowadzić z powrotem młodych dorastających w sektorze młodzieżowym jak Florenzi i Pellegrini. Również Luca Pellegrini był w kadrze do stycznia. Wprowadziliśmy też program Hall of Fame, który pozwala wrócić do bycia częścią tej rodziny. Desideri, Chierico, Rizzitelli, Righetti, dla przykładu. Nie wspomnę o innych inwestycjach. Przeciwieństwem tego terminu byłoby głupstwo i samobójstwo.
Totti mówił o absencji Pallotty. Będzie bardziej obecny?
- W dwóch największych rozgrywkach triumfowały Liverpool i Chelsea i powiedz mi, na ile ich prezydenci są obecni w swoich klubach? Pallotta zapraszał wiele razy Tottiego do swojego domu, dalej są problemy językowe i kulturowe, które nie ułatwiają sprawy.
Jakie były relacje między wami?
- Porównywanie jest zawsze błędem. Dla mnie był idolem dzieciństwa. Kiedyś napisałem list do dziennikarza Corriere della Sera, który go atakował po kopnięciu Balottellego, by go bronić. Ze mną relacje były zawsze odpowiednie, ale ja nie pracuję w obszarze technicznym. Zawsze dawałem mu pełną dostępność, mówiąc, że moje drzwi były dla niego zawsze otwarte.
Totti mówił o możliwym przyjściu nowych właścicieli. Będą implikacje prawne?
- Nie mogliśmy niezauważyć tego odniesienia do nowego właściciela, choć z uczciwości zauważyliśmy, że apelowali o to bardziej dziennikarze niż Francesco i chcieliśmy przypomnieć, że wszelkie inicjatywy przeniesienia własności muszą być prowadzone w sposób legalny i muszą być wykonywane w ścisłym poszanowaniu prawa. Pallotta wyjaśnił się wiele razy jasno: Roma nie jest na sprzedaż i nie ma zamiaru wystawiać jej na sprzedaż i koniecznym jest to by rynki o tym wiedziały.
Były jakieś pozytywne punkty, by móc myśleć o przyszłych strategiach transferowych?
- Jest nam przykro, jest porażką wszystkich gdy nie udało się nam zachować tak wspaniałego dziedzictwa dla AS Roma. Nie zajmuje się mercato i odwołuję się do faktów, które mówią, że ci właściciele inwestowali przez ostatnie lata bez przerwy. Przejęli klub z problemami ekonomiczno-finansowymi i nie przez przypadek został sprzedany przez bank. Zakończyli restrukturyzację i zainwestowali przynosząc całkiem dobre wyniki. Będziemy inwestować dalej i ci właściciele sprawią, że zespół będzie jeszcze bardziej konkurencyjny i w końcu wygra jakieś trofeum. Popełnianie błędów przy zarządzaniu technicznym nie zdarza się tylko w Romie. Popełniliśmy błędy, jak powiedział prezydent. Ten sezon był negatywny, co musi być dodatkową motywacją. Pallotta jest niezwykle ambitny i chce być w czołówce. Chcę wspomnieć o wielkim nieporozumieniu, którego ofiarą jest Pallotta: mówiąc o swojej przygodzie z Boston Celtics, miał szczęscie wygrać po wielu latach mistrzostwo NBA i życzył sobie powtórzyć to także w Romie. Powiedział, że chce powtórzyć to czego dokonał i że jest to jego ambicja. Nigdy nie powiedział, że chce wygrać scudetto w pięć lat, ale że pozostaje to jego ambicją.
Bez stadionu Pallotta może odejść?
- Stadion jest kluczowym tematem i nie jest biznesem sam w sobie. Stadion ma kluczowe znaczenie i na szczęście powiedziało to wiele osób, wśród nich Ranieri. Jest powiększeniem dochodów, które są niezbędne by Roma zwiększyła swoją zdolność konkurencyjną. Bez stadionu horyzont pozostaje bardzo skomplikowany by się wyróżniać. Bez tych przychodów będzie trudno rzucić wyzwanie Juventusowi, który dziś ma ponad dwukrotnie większe obrony od nas. Jasnym jest, że jeśli w dłuższej perspektywie Pallotta zobaaczy, że nie dano mu przejść przez ogromną inwestycję finansowaną w pełni prywatnie, która pozwoli mu dominować i rywalizować, wówczas może myśleć, że nie warto tego robić.
Komentarze (30)
Ogólnie przy wywiadach kogokolwiek z naszego kierownictwa pierwsze co przychodzi mi na myśl to: O Boże, on żyje!
W innych klubach leją się z kranu wypowiedzi dyrektorów, prezydentów, itd... a u nas, wiadomo...
Stadion potrzebny do konkurowania z Juve? Może jeszcze dodać, że przydałby się nam obok stadionu sponsor za 50 mln rocznie i już będziemy bić się o pokonanie wyczynu Realu i wygranie Ligi Mistrzów 4 razy z rzędu. Człowieku, wróć trochę do rzeczywistości. W kółko gadają o tym konkurowaniu z Juve, do którego potrzebny jest stadion. Lazio nie jest potrzebny stadion by wygrać Coppa Italia.
Z takim zarządzaniem to nawet trzy stadiony nie wystarczą. Najpierw to chłopcy wróćcie chociaż do konkurowania o Ligę Mistrzów, a potem o drugie miejsce z Napoli, bo chyba nie potrzeba stadionu by wyprzedzić w tabeli Atalantę, która opłaca trzy razy niżej swoich piłkarzy. gdzie Gomez i Zapata to jedyni, którzy zarabiają ponad 1 mln euro, podczas gdy w Romie tyle ma w zasadzie każdy kopacz. Castagne, Palomino, Freuler, De Roon, Djimsiti, Hateboer, Mancini, Berisha, Toloi - dziewięciu ważnych piłkarzy Atalanty Bergamo, którzy wspólnie zarobili za ostatni sezon (policzyłem) tyle co sam Dzeko. Czy potrzebny był stadion by ich pokonać? Aaaa zapomniałem, stadion jest potrzebny by pokonać Juve.
Pan Baldissoni ogólnie od sześciu lat zajmuje się głównie stadionem i dziś ten stadion stoi w miejscu, od kilku miesięcy jest impas numer 46553, którego nikt nie może ruszyć w żadnym kierunku.
A xo do reszty, to bla bla bla... od lay gadaja to samo a Roma coraz bardziej rozklada sie w trumnie...
Nie chcę mi się tego czytać chociaż pare zdań zmordowałem.
Ciągle pamiętam jak James mówił, że Tottiego na plecach na nowy stadion wniesie żeby na nim zagrał.
8 lat...
W 8 lat nie ma stadionu, nie ma nawet fundamentów.
Dalej!
Miało być mistrzostwo w 5 lat.
5 lat mineło 3 lata temu.
Ale projekt trwa!
PROJEKT jest tak zajejedwabisty, że po 8 latach nie tylko wróciliśmy do punktu wyjścia to utoneliśmy w dużo większym gównie.
Stek bzdur. Ne ma z czym polemizować. Totti rzucił faktami, Pierrrdolamentissoni plecie jakieś bzdety. Jest gruba afera, a ten wspomina jakieś listy co pisał w obronie Francesco. Super. Chłop może w szoku jest.
Niezależnie od tego jaki jest ten Fonseca czy jaki będzie, to już na starcie mu współczuję. Z dwóch najbardziej ogarniętych trenerów amerykańskiej Romy jeden (Garcia) zderzył się z chorym środowiskiem piłkarskim, które w formie protestów po prostu przestało sobie grać w pewnym momencie, bo gdzie kota nie ma, tam myszy harcują (jak tłumaczył niegdyś Zeman). Przyszedł po nim ten drugi, Spalletti, od razu nagle piłkarze zaczęli grać, ale on z kolei zmęczył się tym kierownictwem i dodatkowo próbował walczyć z pismakami.
Żeby to miało ręce i nogi, to musi się zmienić właściciel i wtedy ci wszyscy ludzie w Trigorii, a za nimi niektórzy piłkarze. Tak będzie taka powtarzająca się degrengolada. Choć wyobrażam sobie, że ewentualne 4 miejsce w przyszłym sezonie ogłoszą jako drugi sukces w swojej erze po półfinale Ligi Mistrzów
A do tych listów, o których Majkel piszesz, to jeszcze można dodać wstawkę od czapy z Ranierim, którym posłużył się jako jednym z nielicznych normalnych i Romanistów by podkreślić jaka to wspaniała kwestia z tym stadionem. Nie mogło też zabraknąć "kopiuj-wklej" o tym jaką to zastali sytuacje po Sensich.
Totti wyjaśnił w czym tkwił cały problem, że nie ma kontaktu z prezydentem, sam nie mógł o niczym decydować, to teraz całą winę zwalają na niego, twierdząc że nie był cierpliwy. Człowiek poświęcił całe życie dla tego klubu i ktoś wmawia nam, że nie jest cierpliwy? Tym ludziom się chyba sufit oberwał na głowę. Ten hall of fame to niech zrobią u Palloty w mieszkaniu, tylko z przedstawieniem amerykańskich biznesmenów, bo to klubowi nie pomoże w byciu konkurencyjnym wobec Juve.
Mógłbyś przybliżyć sytuację z Florenzim? Wcześniej miał na pieńku z kibicami przy przedłużaniu kontraktu "trenta denari". Teraz zacieszanie się z porażek? Brzmi dość absurdalnie jak na wychowanka. Zzaliczył mega zjazd w dół, ale zawsze zaiwaniał i jedyne czego nie można było mu odnowić, to że biega i walczy
Szatni nie ma, druzyny nie ma bo wyprzedaja liderow. Pilkarze nie maja szans sie "zzyc" z soba jako druzyna bo jest ciagla rotacja materialem ludzkim.
Jak zolnierze na wojnie, ducha walki buduje sie przez lata wiele bitew i potu przelanego. Znamienne jest ze Juve mialo staly sklad obrony BBC przez 5 sezonow?
Wtedy zawodnicy walacza wspolnie jak bracia ufaja sobie i widza w tym sens a u Nas?
Nie dziwie sie ze wielu sie nie chce bo na ich miejscy tez nie chcialoby mi sie.
Pedrono nie wiem jak ja ogladalem kiedys lige angielska czasami to Roman bywal na meczach w Londynie
Liberpool, moze i tak. Widocznie ich prezydent nawet jak go nie ma nie slucha jakis duchow Baldinich tylko zatrudnil ludzi kompetentych na miejscu, pozatym Liverpool tez dlugo dlugo byl dosc czerstwy...
@wuju
Ależ oczywiście, że uzasadniona ale robienie z niego zdrajcy i gościa który się cieszy z porażek jest mocno na wyrost, przecież to facet który dopiero co o mało się nie pobił z Krystyną
Może i tak, nie śledzę teraz sytuacji, ale lata temu to Abramowicz był na każdym meczu, więc Jimowi nie starczyło by nawet 9 kocich żyć, żeby chociaż w jakimś stopniu się zbliżyć do tego osiągnięcia.