Aktualnie na stronie przebywa 42 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Minęło 12 miesięcy i okazuje się, że przeżywamy deja vu z poprzedniego letniego mercato. Dokładnie przed rokiem, w ostatnim dniu sesji transferowej, Juan Manuel Iturbe miał trafić do Genoi...
Dzień wcześniej Giallorossi i Rossoblu osiągnęli porozumienie, zgodę na transfer dał Sabatini i wszystko wydawało się być faktem. Gracz miał już nawet zamówiony bilet do Genui. W nocy dyrektor sportowy Romy zmienił zdanie i Paragwajczyk został w stolicy Włoch. Prezydent Genoi, Enrico Preziosi, mówił potem w wywiadach, że spotkał się po raz pierwszy w karierze z taką sytuacją, z kolei Sabatini przepraszał w wywiadach włodarza Rossoblu.
Dziś dowiadujemy się, że do podobnej sytuacji doszło wczoraj. Jak wiemy Iturbe był bliski przenosin do Lyonu, ale ostatecznie do niczego nie doszło. "Wszystko było zaaranżowane, otrzymaliśmy odmowę z ich strony, gdyż wypożyczyli innego ofensywnego gracza i niespodziewanie zmienili kompletnie zdanie. To nas zawstydziło", powiedział trener Lyonu, Bruno Genesio. Footmercato.net podaje z kolei wypowiedź prezydenta Lyonu, Aulasa: "O 16 Sabatini dał zgodę, o 19:30 Iturbe dał zgodę. O 20 Roma zmieniła zdanie".
Przed rokiem Iturbe pozostał w klubie w podobnej sytuacji, gdy Roma wypożyczyła do Interu, rzutem na taśmę Ljajica. Niestety tamten wybór Sabatiniego okazał się niewypałem, gdyż Paragwajczyk grał jeszcze gorzej niż w pierwszym sezonie. Czy także teraz klub będzie szukał desperacko zimą jego nabywcy? Czas pokaże...
Komentarze (9)
Jak się już tej techniki nauczy, to mu już tylko pozostanie nauczyć się myśleć na boisku. Tyle, że w miesiąc to może być problem. Dla mnie Iturbe to największe transferowe rozczarowanie "epoki Sabatiniego". I wcale nie chodzi o kasę.
Niestety, ale gość na zgrzaną głowę na boisku, nie potrafi się porozumieć z kolegami i te jego wypuszczanie piłki "na hektary". Do tego ten jego niedoszły transfer do Lyonu też nie wpłynie dobrze na jego psychikę. Powiedzieli mu, że chcą go opylić, a potem dali do zrozumienia, że no może jeszcze na trochę zostać, identycznie jak rok temu. Do tego w pierwszych meczach grzał ławę. Wszystko przeciwko niemu.
A tak na marginesie, to są szybsi od niego, więc i ten nikły argument przestaje przekonywać.