Aktualnie na stronie przebywa 75 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Spośród wielu znakomitych pojedynków między drużynami Romy i Milanu, jest jedna czarna karta, której nie da się zapomnieć. Warto przypomnieć zdarzenia z roku 1989, które rozegrały się w Mediolanie.
Jest 4 czerwiec, w Polsce odbywają się pierwsze wolne wybory, natomiast w Italii rozgrywana jest 31 kolejka ligowa. Roma, z wypalonym już trenerem Nilsem Liedholmem na trenerskiej ławce, radzi sobie w Serie A więcej niż przeciętnie (8 miejsce w tabeli). Jednak wierni kibice nigdy nie opuszczają swego zespołu. Tak też było przed meczem na San Siro z Milanem. Po nocnej podróży pociągiem z Rzymu, grupa około 40 rzymskich kibiców wysiada wczesnym rankiem na Dworcu Centralnym w Mediolanie. Był w śród nich Antonio De Falchi – niespełna 19-letni chłopak, który do stolicy Lombardii wybrał się razem z trójką swoich przyjaciół. Po wspólnej podróży, wspomniana czwórka postanawia odłączyć się od grupy i udać się na San Siro na własną rękę. Incognito zjawiają się pod stadionem (szale mieli schowane pod ubraniem) i kupują bilety przy bramie nr 16. Do meczu zostaje jeszcze kilka godzin. Nagle przed grupą przyjaciół pojawia się mężczyzna, który zadaje im kilka banalnych pytań (masz papierosa?, która godzina?). W odpowiedzi ów mężczyzna słyszy rzymski akcent, który bezlitośnie zdradza przybyszów ze stolicy Włoch.
Następnie wydarzenia przebiegają błyskawicznie – zza betonowej kolumny remontowanego stadionu wybiega grupa 30 osób ubranych w barwy Milanu, rzymianie zaczynają uciekać, jednak De Falchi potyka się i upada. Chwilę potem do leżącego kibica Romy doskakuje wściekła banda wyrostków, która zadaje mu szereg ciosów i kopniaków. Po około 30 sekundach, w obawie przed policją napastnicy znikają. Okropnie pobity De Falchi próbuje wstać, ale ciężko upada na ziemię. Szybka reanimacja nie przynosi efektów. Nie zdążył dojechać nawet do szpitala Świętego Karola, umierając w karetce pogotowia. Sekcja zwłok ujawnia, że bezpośrednią przyczyną śmierci Antonio był zawał serca. I tu nasuwa się pytanie: jak ogromny stres musiał przeżyć młody chłopak, że jego serce niewytrzymało napięcia?
Pogrzeb Antonio odbył się na koszt rzymskiego klubu w dniu 7 czerwca w kościele San Giovanni Leonardi w dzielnicy Torre Maura. Zjawiło się na nim 10 tysięcy kibiców Romy, a także piłkarze: Sebastiano Nela (wygłosił słowo pożegnalne), Giuseppe Giannini , Angelo Peruzzi oraz prezydent Dino Viola, który czynnie wspierał matkę zamordowanego. Obecna była także cała drużyna młodzieżowa Romy. Przed meczem 32 kolejki Roma-Fiorentina, kibice zgromadzeni na Stadio Flaminio (Stadio Olimpico, podobnie jak San Siro, było wówczas remontowane na Mistrzowstwa Świata w 1990 roku) uczcili pamięć Antonio De Falchiego minutą ciszy, a raczej głośnym skandowaniem jego imienia w akompaniamencie smutnych braw. Giuseppe Giannini złożył wiązankę kwiatów pod trybuną kibiców Romy. Każde spotkanie obu klubów jest niezaprzeczalną okazją dla kibiców Romy, by przypomnieć postać tragicznie zmarłego Antonio. Antonio De Falchi żyje –taki transparent widnieje zawsze na trybunach.
Pomimo szybkiego odnalezienia sprawców, z braku wystarczających dowodów nie ponieśli oni praktycznie żadnej kary. Anonimowość tłumu znów zadziałała.
Komentarze (18)
Wielu fajnych ludzi takich jak Wuju kiedyś tutaj pisało. I nagle przestało. Raz po raz tylko czasem ktoś coś wtrąci, w większości tylko po to by zjechać obecnie aktywną społeczność. Była nawet kibicka Romy (kaisa), przestała pisać newsy itp- ok, ale dziś nawet raz na ruski rok nie napisze komentarza. To tylko przykład, tak jest z większością starej społeczności. A potem pretensje, że dzieciaki które się zarejestrowały na stronie piszą bzdury, podczas gdy tym starym nie chce się z nimi dyskutować by ich trochę ukierunkować i ukształtować. Bo sami też tak kiedyś czasami pieprzyliście, ile to razy łapałem się za głowę, przeglądając komentarze choćby w 2004 roku. Ja bym chętnie zobaczył Wuju jak się z powrotem uaktywniasz i udzielasz się pod newsami, pisząc mądre rzeczy. Odnosząc się do newsów. Ale pewnie mi coś rzucisz i dalej nic się nie zmieni. Tyle że potem nie można mieć pretensji, że ludzie piszą co piszą. Dalej będą pisać. Jedyny sposób, to tak jak sam czasami robię - od czasu do czasu odpocząć od komentarzy. Same newsy w wykonaniu Abruzziego w zupełności wystarczają, by mieć pełny obraz tego co się dzieje.
P.S. Omen zapewniam Cię, że Kaisa dalej kibicuje mocno Romie, ale czasami w życiu czasu nie starcza by się wyspać, więc trzeba czasami odpuścić na jakiś okres.
Po prostu tęsknię za nią jak i za wieloma osobami które się tu udzielały.
Tutaj zaś zawsze można z kimś podyskutować, debilne komentarze też się zdarzają, ale nie ma ich wcale tak wiele, chyba że tak określamy też opinie z którymi się nie zgadzamy, ale gdzie tu sens.
I jeszcze pytanie, czemu Wuju piszesz o braku komentarzy pod tym newsem? Ta tragedia miała miejsce w 89 roku, wielu jeszcze Romie nie kibicowało, więc wspomnień nie napiszę, to co mam błahe rzeczy pisać?
Przeczytałem, tragedia, szkoda mi tego chłopaka, ale potrzeby komentowania nie odczuwam.
W sumie to wyszedł mi już taki "półapel", więc zapraszamy w szeregi. Nawet 2-3 newsy tygodniowo mocno by pomogły:)
Radziłbym nigdy nie robić podziałów na żadnej stronie starzy/młodzi, bo to się naprawdę źle kończy.
O ile tu jestem zarejestrowany może 2 lata (choć Romie kibicuję z 20lat, a tutaj wcześniej byłem stałym, niezarejestrowanym czytelnikiem), to na zupełnie innym forum jestem już ponad 8 czy 9 lat. Też była podobna akcja i... umarło. Zostało nas może 30 użytkowników. Nikt się nie rejestruje, bo ktoś z "młodych" założył podobne, udoskonalił i wszyscy się tam przenieśli. I teraz wszyscy "nowi" się tam rejestrują.
Z każdego kibica ASR należy się bezwzględnie cieszyć, nawet jeśli ma 12-14 lat i z tego względu nie pisze jeszcze merytorycznych postów. Wszystkim kiedyś w końcu też przybędzie kiedyś ważniejszych obowiązków (dzieci) i dobrze by było, żeby ktoś przejął pałeczkę i ciągnął to dalej.
PS: Przykład Barcelony jest absolutnie nie na miejscu. Nie wierzę, by ktoś na tej stronie kibicował ASR jako "sezonowiec".
Peace
Dla mnie to co najważniejsze portal zachowuje tj. zupełną neutralność przekazywanej treści newsa bez wtrącania własnej opinii czy innego ukrytego przekazu. Chapeau bas za utrzymywanie tego standardu przez lata. Nawet to co autor danego newsa dodaje później od siebie w komentarzu to już zupełnie inna bajka. Suchy fakt przekazany bez emocji jest najważniejszy, a dalej niech sobie każdy z niego kształtuje własną opinie. Dlatego też prawo bytu ma każdy komentarz bo jest jak jego nazwa wskazuje tylko indywidualną opinią, jedną z wielu. Obok, co poniektórych opiniodawczych mentorskich komentarzy niosących misję "naprawy świata" , niech sobie będą Capsem pisane myśli Barrego (o ile nie przekraczają jakiś ogólnie przyjętych norm). Chyba temu możliwość komentowania ma służyć. Niech się te zdania ścierają a poglądy na pewne sprawy wymieniają. Zawsze można przecież zabić ducha kibicowskiego i przekwalifikować na serwis czysto informacyjny bez możliwości komentowania. Pytanie czy warto.