Aktualnie na stronie przebywa 11 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Drugi raz na przestrzeni dwóch tygodni zespół Giallorossich stracił cenne punkty. Po remisie w Genui podopieczni Eusebio Di Francesco nie zdołali też sprostać Chievo. Mnóstwo straconych piłek, słaba postawa pod bramką i dobra dyspozycja bramkarza rywali sprawiły, że mecz zakończył się wynikiem bezbramkowym. Teraz Roma podejmie na własnym boisku Cagliari.
CHIEVO - ROMA 0-0
ROMA (4-3-3): Alisson - Bruno Peres, Fazio, Juan Jesus, Kolarov - Nainggolan, Gonalons, Strootman (Under 80') - Gerson (Dzeko 63'), Schick, El Shaarawy (Perotti 72')
Ławka: Skorupski, Lobont, Florenzi, Manolas, Moreno, Castan, Nura, Emerson Palmieri, Pellegrini
CHIEVO (4-3-1-2): Sorrentino - Cacciatore, Tomovic, Gamberini, Jaroszyński - Depaoli (Dainelli 73'), Radovanovic, Bastien - Birsa - Inglese, Meggiorini (Stępiński 76')
Ławka: Confente, Seculin, Cesar, Gobbi, Gaudino, Garritano, Leris, Pellissier, Pucciarelli, Vignato
Żółte kartki: Strootman, Nainggolan (Roma), Depaoli (Chievo).
Komentarze (35)
I znów nam w życiu nic nie wyszło...
Drugą sprawą jest gra wyłącznie lewa stroną boiska, gdzie mamy zajechanego Kolarova, Perottiego, himerycznego Szarego i na tym koniec. Prawa strona bezplciowa, jeden Florenzi i nic więcej. Peres do odstrzału, Cengiz melodia przyszłości. To wszystko w połączeniu ze zmęczonym Dzeko, który cierpi przez rzeczy wymienione wyżej i gubi się już nawet jak ma sytuacje, z Schickiem, który zacznie coś grać dopiero prawdopodobnie w maju, jeśli po drodze się nie popsuje, daje właśnie taki efekt.
Okazją jest dla nas gra z rywalem, który nastawiony jest na atak. Obrona wygląda dobrze i to daje nam szansę na jakieś akcje i gole, bo mamy więcej miejsca.
W pierwszej połowie raz zagraliśmy z poerwszej piłki na szybkości i zabrało niewiele by strzelić bramkę. Szkoda, że nie gramy tak częściej.
Na Strottmana tez się patrzeć nie da, szkoda ze Pelegrini nie dostał szansy.
Odnośnie Gersona to zadowolony jestem, ładnie się wracał, jak na tak mało minut w Serie A radzi sobie solidnie. Szkoda tego strzału bo to powinna być bramka, no ale trudno, głównie brawa za powroty.
Shick kilka przebłysków tez, nie spodziewałem się przebłysków w pierwszym meczu, ogólnie mecz taki na 3+ w skali szkolnej
.
No ale trudno nie wszystko wygramy, nawet z ogórkami, nie ma się co oszukiwać, to jest sezon przejściowy mimo tego ze daliśmy się trochę ponieść fantazji ze względu na serie dobrych wyników. Top 3 jak najbardziej w zasięgu mimo wszystko.
DAJE ROMA!
Gdyby grali z taką szybkością od początku, to by może coś wpadło, a także godzina została przespana, a im dalej w las, tym było więcej nerwów. To był bardzo słaby mecz w konstruowaniu akcji ofensywnych. Ile nam ich wyszło? Praktycznie wszystko, co odbijał Sottentino to były strzały zza 16 plus Schicka gdzieś z 14 metrów. Jak wszedł Dzeko, to zaczęło się pojawiać jakieś zagrożenie, bo on nawet jak nie w formie, to samą obecnością angażuje obrońców, czego nie można powiedzieć o Schicku. Czech musi jeszcze trochę pograć, żeby złapać rytm gry.
Było strasznie szkoda dwóch punktów z Genoą, a teraz jest ich już cztery, zatem można to już uznać w kategoriach standardu, nie punktów, które trzeba żałować. Czeka nas jeszcze sporo takich meczów w tym sezonie i jak nie wymyślimy jakichś rozwiązań w ataku, to będzie gra na 1-0, 0-0. Pchanie 3/4 akcji jedną lewą stroną jest czytelne dla przeciwników i nie zawsze będzie się nam udawać strzelać i wygrywać po akcjach Perottiego czy Kolarova. Mieliśmy dziś multum graczy nastawionych na atak, a cokolwiek pożytecznego swoimi zagraniami/podaniami zrobili Nainggolan, Schick i Kolarov. Co przez cały mecz robił Szary, co robił Strootman, Gonalons, Pereszyński, co robli Under i Perotti jak weszli?
ten mecz uwidocznił największą bolączkę obecnej Romy - drewnianą technikę użytkową niemal całej drużyny, Chievo grało wysoko, pressingiem, zostawiało dużo miejsca, a nikt, słownie nikt nie potrafił tego wykorzystać. Zero dryblingu, podań z pierwszej piłki, granie na skrzydła również odpada,bo poza Perottim jest tam straszna bieda.
Dodając Dżeko i Ninje pod formą, wychodzi to co wychodzi, czyli przeciętność
Na ten przegrany remis złożyły się 2. rzeczy: fenomenalna dyspozycja Sorrentino i kiepska DiFra. Sorry Eusebio, ale tym razem ewidentnie przegrałeś nam mecz. Po co tyle rotacji, jeśli mamy tylko mecz z Cagliari za tydzień. Może dotarliśmy już do momentu, gdy przez to że każdy dostaje szansę to zawodnicy nie muszą się starać?
Jest też inna kwestia, o której myślałem od dawna. DiFra może po prostu nie potrafi grać z takimi pierdkami, które stawiają autobus i wyprowadzają kontrę. Tak naprawdę prowadząc Sassuolo czy wcześniej nigdy nie występował w roli pewnego faworyta i pewnie rzadziej musiał się męczyć z obroną Częstochowy niż ma w Romie.
Nie wiem, mam to gdzieś, bo znowu straciliśmy głupio punkty. O Scudetto można zapomnieć a zacząć myśleć realnie o TOP4. Szkoda, bo ja zazwyczaj wierzyłem najdłużej.
Mecz był fatalny i mowa jest od dawna o zmianie podejścia, nie grać na 1-0. Nie ma dobrego rozegrania z przodu i to jest robota dla Monchiego. Ale nie można się napalać na scudetto po kilku dobrych meczach, Roma będzie walczyć o miejsca trzecie, czwarte, może drugie, ale jest za wciąż za mało jakości, by drużyna regularnie odnosiła zwycięstwa. Jest dobry grunt projektu, ale trzeba go dopracować i takie mecze pokazują braki.
Tymczasem nikt się nie kładzie, tylko nam odbierają cenne punkty.
Pobudka Roma!
Natomiast Defrel+ Under to nie jest nawet 1/4 Salaha na ten moment. Oby ci nowi napastnicy zaczęli coś grać, głównie nadzieja w Schicku, bo będzie bieda. A transferów do ataku z pewnością w zimie nie będzie.
Wyścig trwa nadal.
Do DiFra można mieć pretensje o ilość schematów ofensywnych, bo widać ewidentnie, że nie radzimy sobie z drużynami, które tylko się bronią (z Karabachem też było źle, ale jakoś się udało jedną wcisnąć). Jak już pisał ktoś wcześniej, nasza gra prawie wyłącznie lewą stroną jest bardzo przewidywalna i widać, że słabsze drużyny "nauczyły się" ją neutralizować.
Twoja na szczęście nie ma tego problemu.
P.S.
A co do matematyki. Wygrywamy z Sampą (co łatwe nie będzie) i mamy 2 pkt straty do lidera. I gdzie tu tragedia?