Aktualnie na stronie przebywa 38 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Porażka z Torino i odpadnięcie z Coppa Italia, przegrana z Juventusem i w końcu dziś, domowy remis z przeciętnym Sassuolo; zespół Giallorossich zakończył koszmarnie 2017 rok, odstając na półmetku od prowadzącego Napoli już na dziewięć punktów. Podopieczni Eusebio Di Francesco stworzyli tylko dwie okazje, z których wykorzystali jedną. Goście nie byli dłużni. Wystarczyła im jedna szansa, aby doprowadzić do remisu i kontynuować serię pozytywnych wyników. Za tydzień, przed przerwą w rozgrywkach Serie A, Giallorossi zmierzą się na własnym boisku z Atalantą.
ROMA - SASSUOLO 1-1 (1-0)
1-0 Pellegrini 31'
1-1 Missiroli 78'
ROMA (4-3-3): Alisson - Florenzi, Manolas (Juan Jesus 46'), Fazio, Kolarov - Pellegrini (Ünder 81'), De Rossi, Nainggolan - Schick (El Shaarawy 49'), Dzeko, Perotti
Ławka: Skorupski, Peres, Moreno, Castan, Palmieri, Gerson, Gonalons, Strootman
SASSUOLO (4-3-3): Consigli - Lirola, Cannavaro, Acerbi, Peluso - Missiroli, Magnanelli, Duncan (Mazzitelli 72') - Politano (Cassata 88'), Falcinelli, Ragusa (Matri 59')
Ławka: Pegolo, Marson, Cannavaro, Gazzola, Rogerio, Dell'Orco, Mazzitelli, Frattesi, Pierini
Żółte kartki: Dzeko (Roma), Magnanelli, Mazzitelli (Sassuolo)
Widzów: 37157
Komentarze (58)
*mam na myśli grę, a nie klub
O tym meczu nie ma co się rozpisywać, znowu nuda, dno i przewidywalność w ataku. Nie obchodzi mnie kontrowersja na koniec, to spotkanie trzeba było skończyć wcześniej, jak masę innych w tym sezonie.
Co się dzieje z tym zespołem? Co się stało, jakaż to klątwa została zrzucona na nas. Bo o ile za styl można obarczyć winą Di Francesco, o tyle nie wiem jaką wiedźmę za resztę?
Co do ****** nędzy ma znaczyć, że nagle wszyscy zawodnicy zapomnieli nawet tego, z czego zawsze byli znani!? Radja wszystkie strzały z dystansu posyła minimum 40 metrów nad bramką. A co jeszcze bardziej wkurzające, ciągle próbuje, nawet z lewej nogi i odchylony. Nie chce mu się próbować opanować tej piłki czy o co chodzi? A Kolarov zapomniał jak się dośrodkowuje. Facet który wrzucał nawet z 30 metra piłki na nos teraz dobrze dorzuca może 1 piłkę na mecz.
Po raz kolejny w nowoczesnej historii Romy Bóg jeden wie, co się zesrało. Gramy fajnie, pyk i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki gramy gówno. Nic, po prostu nic nie działa tak jak działało i/lub powinno działać. Zaraz jeszcze Fazio zacznie dawać się przepychać i przegrywać główki.
Nie mam zielonego pojęcia co może do zmienić, obserwuję to kolejny raz i tylko niepotrzebnie dostaję białej gorączki. Tu nie pomoże transfer jeden czy drugi, tu nie pomoże zmiana trenera czy dyrektora sportowego, bo za chwilę na pewno padną takie głosy. Tu trzeba albo wróżbity z tarotem, albo badań nad DNA.
Błagam, błagam, niech tu się coś do cholery jasnej wreszcie zmieni. Sylwester to dobry moment na postanowienia. Niech chłopaki spędzą go razem i sobie coś obiecają, wszyscy, że dadzą z siebie 150% i wrócą do dyspozycji normalnej.
Forza Roma.
Zycze Szczesliwego Nowego Roku
https://www.vocegiallorossa.it/primo-piano/roma-sassuolo-la-moviola-giusto-annullare-i-due-gol-della-roma-156654
Jest tyle kwestii do rozwiązania w zimowym mercato, a z przyzwyczajenia czuję że pewnie nic się nie stanie przełomowego i zostaniemy w takim stanie jaki panuje teraz.
Jesteśmy bardzo bogatym klubem. Sprzedajemy świetnych zawodników. Kupujemy łamagi. Romanista musi być cholernie cierpliwy.
Nic nie dziala tak jak powinno.
Mam nadzieje ze przepracuja ten tydzien bo inaczej Gomez nas rozjedzie...
Spalony nie byl Florek tylko Cengiz...to dla tych wszystkich co szukaja nog Florka I linii spalonego...
Fakt, że trochę nam szczęścia brakuje w tych końcówkach ostatnich spotkań. Dzisiaj ten gol Florenziego, mógł być uznany przy odrobinie szczęścia. Co nie zmienia faktu, że drużyna zaczyna dynamiczniej atakować jak jest kilkanaście minut do końca i niekorzystny wynik. Przez 70-80 min grają typowo na 1:0, 0:0. Powolne rozegranie, sytuacji tyle co kot napłakał, nic się nie dzieje, głupie błędy indywidualne. Tylko defensywa sobie nieźle radzi.
I powoli czas za to winić trenera, bo wygląda to bardzo słabo, a co mecz gramy to samo. Nieważne czy Juventus czy Sassuolo u siebie, nie są w stanie przeprowadzić więcej niż 2, 3 dobrych okazji do bramki. Po co on tego Dzeko cały czas trzyma? O winie Monchiego, to już nie chcę nawet pisać, bo jego transfery póki co niewiele dają, jeden Kolarov mu się udał.
Zreszta później wychodzimy na największych tej ligi i zaliczamy wpiernicze. Było bardzo mało spotkań po których można było powiedzieć „Roma odniosła przekonujące zwycięstwo”. Zazwyczaj tylko jakieś flaki z olejem z nielicznymi przebłyskami.
W LM o wiele lepiej, chociaż i tam moim zdaniem zagraliśmy dwa dobre mecze np. te z Quarabachem niczym się nie różniły od naszych pojedynków z „tuzami” Serie A typu Crotone.
Mi osobiście styl Di Francesco nie odpowiada, brakuje konkretów, brakuje nieprzewidywalnych schematów. A jednak pod względem wyników jest dobrze, tyle że z każdym miesiącem jest gorzej. Nie mówię Di Fra out, mówię jest jeszcze wiele pracy i spotkań, a Roma w tym sezonie pokazała że nie pęka w LM, czego nie robiła od 7 lat. Jednak w lidze musi się dużo zmienić.
Właśnie, pomoc dziś miała przebłyski, Pellegrini pokazywał się, próbował rozgrywać, to samo Radja, ale stać ich było na to tylko do zdobytego gola. Potem niestety, ukontentowani wynikiem, nic nie graliśmy, a w tej sytuacji to wiadomo, że nawet z trzecioligowym rywalem można stracić gola z niczego, czytaj stałego fragmentu. I tak też się stało. Jesus zasnął i po ptokach. Szczególnie wkurzające z tego powodu, że Neroverdi wcale nie kwapili się do tego wyrównania, nie naciskali, jakby im te 0-1 pasowało. Niestety w sytuacjach byliśmy o jedną lepsi, a to nikła różnica.
Niestety, do tych wszystkich braków w pomysłach rozegrania dochodzą braki personalne. Nie mamy prawego napastnika: Schick może i ma talent, ale to nie jego pozycja, poza tym nie może tam grać, jeśli ma gubić piłkę tak jak dzisiaj, gdzie zaliczył masę strat na kontry dla przeciwników. To jest bliżej bramki niż strata w polu karnym rywala, gdyby grał na środku napadu. Zagrał fatalnie, zresztą zmiana nieprzypadkowa, bo DiFra widział chyba co robił Czech. I niestety, skoro DiFra męczy te 4-3-3, to co z Schickiem? Kupiony na siłę i zbędny w tej taktyce przy Dzeko na środku. Drugi to Defrel. On w ogóle żyje? Under to chłopiec do ogrywania przez dwa lata w Genoi. Szary jeden dobry mecz i potem dziesięć przeplatanek średni/kupa. Do tego dochodzą prawi obrońcy, katastrofalny Peres i Florek, który walczy, biega, ale pod polem karnym pożytek z niego nie większy od Brazylijczyka. Do tego Dzeko zagubiony gdzieś w czasoprzestrzeni.
I tu pytanie do Monchiego: dlaczego dla trenera, który męczy 4-3-3 i który mówił przed meczem z Genoą, że brakuje mu prawego napastnika, który potrafi mijać rywali, nie ściągnięto takowego? Poszedł Salah, a w jego miejsce (?) przyszło dwóch środkowych napastników i młody z Turcji, przed którym jeszcze dużo nauki.
Nie mam póki co wielkich zastrzeżeń do Di Fra, bo 39 punktów na półmetku to sporo (w 18 meczach), jednak musi coś zmienić, bo widać, że coś mu i nam wymyka się z rąk, tym bardziej jeśli sam mówi po dzisiejszym meczu: "Również ja pytam siebie dlaczego Dzeko nie strzela goli". To niedobry sygnał.
Mam natomiast zastrzeżenia do następcy Sabata, który za sporo kasy sprzedał, za tą kasę nakupował i z tych jego siedmiu zupełnie nowych graczy do kopania nadaje się tylko Kolarov i nie ma napastnika na prawą stronę. Pellegriniego nie liczę, bo to było skorzystanie z prawa do odkupu.
I na koniec chyba dobrze, że odpadliśmy w tej 1/8 z Torino, bo jakbyśmy mieli jechać z taką grą znowu w środę do Turynu i znowu tam przegrać, to by podziałało jeszcze gorzej na psychikę, dwie takie porażki na przestrzeni kilkunastu dni. Choć jak widać już porażka z Torino i eliminacja z pucharu odcięła nam prąd. DiFra powiedział dziś po meczu, że te odpadnięcie z pucharu coś im odebrało. Być może upadli mentalnie, bo to było jedyne coś, co mogli wygrać. I pisałem o tym, że jak budować świadomość wygranych, to właśnie od pucharu. Ale, nie, po co, lepiej odpuścić i wygrać Ligę Mistrzów... Juventus nie odpuszcza...
Fakt, że każda nowoczesna, silna drużyna gra w ten właśnie sposób, bo to jest modne i efektowne, nie jest chyba wystarczający, żeby grać tak zawsze, nawet w przypadku braku piłkarzy do takiego systemu. A tak właśnie jest w Romie, piłkarze na siłe są dostosowywani do tego modelu gry i efekty tego widać.
I tak od Enrique, przez Garcie, Spala aż do dzisiaj
no właśnie, przy kompletnym braku skrzydłowych napastników i średnio usposobionych ofensywnie pomocników, gra na dwóch środkowych wydaje się być oczywistością.
przynajmniej na mój nigdy nie skażony trenerską myślą umysł
Natomiast sam trener też mnie zaczyna powoli irytować, no ile można grać tak samo drętwo w każdym meczu. Zero jakiejś reakcji drużyny , nawet ze słabszymi przeciwnikami. Ustawienie owszem modyfikuje, ale sporadycznie i na samą końcówkę meczu. Poza tym ciągle to samo. Mimo, że za cholerę ta gra nie idzie. Dzeko święta krowa, człapie i nic nie daje drużynie, ale każde jedno spotkanie musi zagrać. Indywidualnie w ataku każdy zawodnik poza Perrottim pod formą. Słabizna.
Mamy trenera który nie dostosowuje taktyki pod zawodników. Prędzej się kadra zmieni niż taktyka, corristo słusznie zauważył, że Di Fra wzystkim dał szanse, także panie Monchi w grudniu trzeba cos pozmieniać, nawet transfer Politano miałby sens, bo poza Perottim nikt tej pozycji w pełni nie ogarnia.
Diego Perotti zapadł mi w pamięci, kilka ładnych dryblingów i zagrań.
Ci dwaj zawodnicy szczególnie utkwili mi w pamięci, piszę na szybko mam nadzieje, że nikogo nie pominąłem.
Niech tak będzie powiedziane, z taką grą ciężko o optymizm. Gramy w następnej kolejce z Atalantą, może być różnie...
W pomocy brak reżysera, w ataku pozycja prawoskrzydłowego to jakiś żart... Wrzutki obrońców to raczej podania, no i głupie straty...