Aktualnie na stronie przebywa 29 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Zespół Giallorossich przerwał serię pięciu spotkań bez wygranej i trzech porażek w domowym pojedynku 1/16 finału Ligi Europy z Gent. Podopieczni Fonseci pokonali rywala 1-0 dzięki bramce Carlesa Pereza z pierwszej odsłony gry i z taką zaliczką udadzą się za tydzień do Gandawy. Obydwie ekipy nie zagrały porywających zawodów, tworząc mało okazji i popisując się niezwyczajną ilością prostych błędów w rozegraniu piłki. Po jednym z takowych padła zresztą bramka dla Giallorossich. Zanim Romie przyjdzie wyjechać na rewanż do Belgii, w niedzielę zespół podejmie na Stadio Olimpico Lecce.
ROMA - GENT 1-0 (1-0)
1-0 Perez 12'
ROMA (4-2-3-1): Pau Lopez - Spinazzola (Santon 69'), Fazio, Smalling, Kolarov - Cristante, Veretout - Perez, Pellegrini (Mkhitaryan 79'), Perotti (Kluivert 81') - Dzeko
Ławka: Fuzato, Mancini, Mkhitaryan, Ünder, Kalinic
Trener: Paulo Fonseca
GENT (4-3-1-2): Kaminski - Lustig, Plastun, Ngadeu-Ngadjui, Mohammadi - Kums (Marreh 90'), Owusu, Odjidja-Ofoe - Bezus (Chakvetadze 74') - Depoitre, David
Ławka: Coosemans, Castro-Montes, Godeau, Kvilitaia, Niangbo
Trener: Jess Thorup
Żółte kartki: Bezus (Gent), Smalling (Roma)
Widzów: 28248
Komentarze (17)
Niewytłumaczalnym jest dla mnie jak w ciągu miesiąca-dwóch całkiem ogarnięta drużyna zamienia się w zbieraninę grającą tak tragiczną siermięgę. Część naszych zawodników już na początku meczu wygląda jakby nie miała kompletnie sił, motywacji ani pomysłu na grę.
Dziś udało nam się tylko dlatego że Gent zagrał nieskutecznie. W Serie A jednak nam się tak łatwo nie upiecze i jeśli nie zaczniemy wracać do naszej jesiennej dyspozycji to możemy polec obecnie z każdym.
No nic, najważniejsze, że bez straconego gola. Teraz czeka nas trudniejsze zadanie, ligowy mecz z Lecce, które gra ostatnio całkiem nieźle i które raczej będzie się kampiło przed swoim polem karnym i czekało na kontrę. Dziś trzy jakieś akcje, które mieliśmy to był stały fragment gry i dwie akcje po stracie piłki przez rywala. Pozycyjnie nie umiemy kompletnie nic zdziałać - zero elementu zaskoczenia i gry z pierwszej piłki - oprócz zakończenia akcji dośrodkowaniem. A to nie wróży dobrze przed rywalizacją z zamkniętym rywalem jak Lecce.
P.S.
I dożyliśmy takich czasów kiedy sukcesem jest kiedy Roma nie strzela sama sobie dając otwierające podanie do rywala, ani nie robi głupiego karnego, a nawet skończyliśmy bez czerwonej kartki. Ot i sukces !
Co do trenerów, to nasze panienki za mordę byłoby w stanie wziąć tylko 2, właśnie Spall i Ranieri.
PS
Ciekawe co nasi zawodnicy robią w przerwie świątecznej, że co roku mamy podobną sytuację - do sylwestra idzie, a później kupa?