Aktualnie na stronie przebywa 38 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Kolejny nowy projekt Romy rozpoczął się od falstartu. Dobra gra w ataku, połączona z brakiem organizacji w szeroko pojętej defensywie, nie wystarczyła do zdobycia trzech punktów z rywalem, który wywalczył utrzymanie w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu. Giallorossi trzykrotnie prowadzili, ale za każdym razem pozwalali się dogonić. W ten sposób zespół przerwał serię trzynastu domowych wygranych z Rossoblu. Teraz ekipę Fonseci czeka dużo trudniejsze wyzwanie. Już za tydzień dojdzie do derbów z Lazio, który ograło dziś gładko na wyjeździe drugą ekipę z Genoi, Sampdorię.
ROMA - GENOA 3-3 (2-2)
1-0 Cengiz Under 6'
1-1 Pinamonti 16'
2-1 Dzeko 30'
2-2 Criscito 43'
3-2 Kolarov 49'
3-3 Kouamé 70'
AS ROMA (4-2-3-1): Pau Lopez - Florenzi (Zappacosta 78'), Fazio, Juan Jesus (Mancini 66'), Kolarov - Cristante, Pellegrini - Cengiz Under, Zaniolo, Kluivert (Pastore 74') - Dzeko.
Ławka: Mirante, Fuzato, Santon, Diawara, Veretout, Schick, Antonucci.
Trener: Paulo Fonseca
GENOA CFC (3-5-2): Radu - Romero, Zapata, Criscito - Ghiglione, Lerager, Schöne, Radovanovic, Barreca (El Yamiq 74') - Pinamonti (Pandev 86'), Kouamé (Sanabria 90')
Ławka: Jandrei, Marchetti, Zapata, Biraschi, Romulo, Jagiello, Rovella, Favilli
Trener: Aurelio Andreazzoli
Żółte kartki: Florenzi, Juan Jesus, Pellegrini (Roma), Romero (Genoa)
Widzów: 38.779
Komentarze (42)
Mamy super talent za duzo milionow na CB i wychodziny Fazio Jesus
Nie nadazam.
Dzisiaj komentator z Eleven trafił w sedno - był to podwórkowy mecz. Po 75 minucie kiedy trzeba było cisnąć w Romie zabrakło pary, formacje były gdzieś daleko od siebie, każdy biegał bez ładu i składu.
Po strzelonych bramkach nie było o wiele lepiej. Dla mnie mamy trenera który uparł się na kilka założeń które drużyna musi wykonywać choćby nie wiem co. Przyjeżdża byle kapeć z Serie A, który bronił się przed spadkiem i weryfikuje radosną kopaninę.
Długa piłka w dzisiejszej piłce nie sprawia problemu 98% drużynom, ale w Romie to zawsze była albo kupa w gaciach, albo pojedynek 1 na 1 na dużym ryzyku. Wstawmy kogoś ogarniętego typu Dybala i będzie miły wpiernicz.
JJ kryminał, Santon by to lepiej ogarnął... Mogliśmy więcej stracić ale tez więcej strzelić... niech kupują kogoś na środek bo każdy będzie nam wjeżdżał w pole jak do siebie...
Szkoda kiksa Zappy bo chociaż nastrój byłby inny, a tak to klasyczna Roma
Na szybko kupią teraz tego murzynka z Torino, który jest pewnie na poziomie Jesusa i będziemy mieli 4 obrońców, z czego do gry w Romie nie nadaje się ani jeden. Mancini jest jeszcze młody i może coś tam ogarnie, ale będzie połowa sezonu jak się nauczy grać w 4, o ile się nauczy. Albo Rugani, który też jest na poziomie Jesusa i Fazio, w obronie Juve babolił, a jak mu przyjdzie rządzić obroną Romy to nie mam pytań. Było brać Tobiego, to by ich może jakoś umiał poustawiać, ten jeden transfer mógłby pomóc całej obronie, bo doświadczenie tu jest mega potrzebne.
Nie daj Boże któryś obrońca przegra główkę, co było w tym meczu częste i już nie ma żadnej asekuracji i albo jest gol (pierwsza bramka), albo trzeba odrabiać pozycję (raz Jesus, który dogonił rywala i potem Mancini, który też zdołał się wbić przed przeciwnika, po tym jak głupio przegrał główkę). Ci defensywni pomocnicy w ogóle w niczym obronie nie pomagają, nie mówiąc już o tym, ze skrzydłowi są chyba tylko do atakowania, a w dzisiejszej piłce to każda ekipa, od Juventusu i Liverpoolu po City broni się minimum dziesięcioma piłkarzami. Tylko Roma nie. Wystarczy podwórkowa kopanina, dzida do przodu i jest problem, bo jak wygrasz jeden na jeden z obrońcą Romy, to już masz otwartą drogę, bo reszta tak stoi na boisku, że nikt nie zdąży wrócić.
Z pozytywów to na pewno dużo lepsza gra w przodzie niż za Di Francesco, ale niestety, słowo klucz, od Panamy, przez Hiszpanię, po Nową Zelandię to RÓWNOWAGA. A tu tego nie ma. A grając jak Zdenek, kto więcej strzeli, to raczej nigdzie nie zajdziemy. To myślę fajny pomysł na Ligę Holenderską, jeśli masz troszkę lepszych piłkarzy niż reszta rywali.
Czasami niektórzy myślą, że rozwiązaniem jest zmiana jednego grajka na drugiego, coś w stylu „tracimy dużo bramek zmieńmy bramkarza”.
Tutaj było z 30 akcji Genoi na takim styku, że przy odrobinie większej dokładności by było pozamiatane. Przy takiej dyspozycji i pomyśle na grę jak dzisiaj, Immboile i Correa zamietliby Romę z powierzchni.
Ale.
To co się tu wydarzyło to jakaś komedia. Przecierałem oczy ze zdziwienia, podobnie chyba jak piłkarze Genoi, kiedy KAŻDA, dosłownie, kurde, KAŻDA długa piłka (nawet wybicia na oślep obrońców zapędzonych w kozi róg nienajgorszym pressingiem) była REALNYM zagrożeniem.
Zachodzę o głowę kto zawinił najbardziej w tym meczu. Jesus i Fazio to oczywiste, ale i mainstreamowe wybory. Cristante od tego zaszczytnego tytułu ratuje kilka zagrań do przodu. Jest jeszcze nasz piękniś na ławce trenerskiej, który wprost idealnie użył słowa "TROFEUM" kilkadziesiąt godzin przed tym... widowiskiem. Geniusz taktyczny widoczny gołym okiem. Tu nie pomoże żaden as w obronie, jedna osoba nie wyleczy tak obleśnej taktycznej gangreny. Tym samym niechętnie ale należy wspomnieć też nazwisko Petrachiego, który na otwarcie sezonu skompletował środek obrony o przepuszczalności sitka kuchennego po wybuchu granatu. Martwi mnie też całkowity brak możliwych rotacji w ataku, w dzisiejszym przypadku wejścia z ławki kogokolwiek kto mógł zmienić cokolwiek. Nie demonizowałbym z kolei Zappacosty, kiks skandaliczny ale dał dobrą zmianę. To powinno od razu przerzucić Florenziego do przodu. Ciekawe co w tym momencie ze Spinazzolą. Pomoc też dała czadu - defensywni w ogóle nie wspierali obrony ("powrót" Bryana przy pierwszym golu), a między obiema liniami mam wrażenie były kilometry przerwy. Ofensywa też wcale nie była jakaś wybitna, gole zdobyły tylko indywidualności - miejscami po prostu stawali i wymieniali leniwie podania do najbliższego kolegi.
Ale to chyba po prostu Roma, taka nasza nowa-stara rzeczywistość.
Widzę dużo plusów - zdaje się że atmosfera w drużynie jest dobra, piłkarze naładowani pozytywnie. Under, Dzeko, Kolarov to indywidualności które w pojedynkę potrafią przesądzić o losach meczu. Dobry mecz Florka i Pellegriniego, bardzo ciekawa zmiana Zappacosty.
Minus oczywiście JJ, trochę Fazio i Lopez, który i wielkiego błędu nie popełnił ale prawdziwie wybitny bramkarz by ten trzeci strzał bramkowy wyciągnął.
No nic, czekamy na Laziali, motywacji naszym nie zabraknie, czekam na powrót Spinazzoli, Veretouta i przybycie długo oczekiwanego mesjasz...
Tzn nie Monchiego - bis, ale środkowego obrońcy;)
Przy pierwszym golu Jesus nie wyskoczył, owszem, jego wielbłąd, ale Kolarov pobiegł w sumie nie wiadomo gdzie i Pinamonti został sam. Tak świetnie broniliśmy w tej akcji, że po długiej piłce było czterech naszych i czterech z Genoi w polu karnym, z czego trzech miało przewagę (Lerager i Pinamonti sami, Kouame odrobinę przed Fazio). Przypadek? No nie. Bo poza tym, że Jesus przegrał główkę, to Kolarov pobiegł na pusto, a Fazio i Cristante byli spóźnieni za rywalami. I gdyby Pinamonti tego nie zebrał, to by Lerager przywalił z prawej nogi i pewnie by Lopez wleciał z piłką do bramki. To nie jest tylko jeden indywidualny błąd, tylko totalna dezorganizacja.
Przy drugim golu (przy karnym) jest znowu śmieszna sytuacja, gdzie jest długa dzida, Fazio przegrywa główkę i stąd się bierze nieszczęście Jesusa, który musi gonić rywala. Poza tym jak zatrzymacie powtórkę, to widać jeszcze pana z numerem 8, którego Jesus początkowo kryje, bo jest gdzieś lecz nie wiadomo gdzie cichy bohater obydwu straconych bramek... Kolarov. W sumie mamy sytuację, gdzie dwóch naszych środkowych obrońców rywalizuje z trzema przeciwnikami, w tym Jesus z dwoma. Fazio przegrywa walkę i Brazylijczyk zostawia tego z ósemką i biegnie za drugim, kończąc faulem. Gdyby było normalne ogarnięcie tematu, to by nie było tej pogoni i faulu.
Trzeci gol znowu. Długa laga po raz trzeci. Cristante i Pellegrini wracają jak żółwie. Obrońcy po raz n-ty mają sytuację dwa na dwa z napastnikami. Do tego Florek zbierał akurat prawdziwki po deszczu i zapomniał pobiec za Kouame.
A takich wesołych gierek, zagrań i sytuacji było co nie miara, tylko akurat obrońcy pojedynki wygrywali czy też jak przegrali, to zdołali odrobić pozycję. I nie, nie jest to tylko problem jednego piłkarza i indywidualnych błędów.
Zobaczymy jak to będzie wyglądało na tle mocniejszego przeciwnika jakim jest Lazio.
A tak naprawde to czekam teraz na "projek", "musimy ciezko pracowac", "potrzeba czasu", scudettoo a wroc to juz bylo "trofeum w 3 lata"
Miejmy nadzieję, że sprowadzimy choć jednego dobrego obrońcę (mamy tydzień...). Ta wczorajsza dwójka to jakaś porażka. Fazio zawalił pierwszego gola wraz z Jesusem, brazylijczyk również sprokurował drugiego gola - karnym. Trzeciego gola zawalił moim zdaniem Florek. Mancini trzymał zawodnika Genoui przed sobą. To Florenzi truchtał za Koume i go nie przypilnował, gdy ten wbiegał za plecy Manciniego. Nawet mu nie krzyknął, że jeszcze jeden mu wbiega za plecy (widać to po reakcji Manicniego, gdy pokazuje ręką, gdy piłka przelatuje, że już jest czysto nieświadom właśnie wbiegającego Koume).
Znajdziemy obrońcę w tydzień by wskoczył do składu od razu na derby?
1. Indywidualne błędy w większości biorą się z tego, że zawodnik jest w sytuacji trudnej, gdzie ma kilka rzeczy do zrobienia/krycia jednocześnie i się myli, albo panikuje, albo nie potrafi w ogóle podjąć decyzji w ułamku sekundy.
2. Dobrze ustawiona drużyna to taka która amortyzuje błędy indywidualne przez asekurację.
3. ŚO czyści jeśli ma przestrzeń do czyszczenia, czyli ma czas doskoczyć a to wymaga naciśnięcia przez pomocników zmuszających do popełnienia błędu.
4. Bez sensownego zawodnika między formacjami to w ogóle trudno jest grać (takim był u nas Daniel-czyściciel, który miał swobodę i dobiegał do piłek).
Jeżeli weźmiemy również pod uwagę, że wczoraj naszych 2 DP, to tak naprawdę zawodnicy, którzy grali z reguły nieco wyżej ustawieni i mają więcej zalet ofensywnych, niż defensywnych, to mamy pełny obraz naszego bronienia.
1. stwarzać sobie okazji wiecej od rywali
2. i procentowo nasza skuteczność będzie na poziomie rywala
3 to będziemy wygrywać.
Problemami w obronie martwiłbym się przede wszystkim w sytuacji, kiedy rywal stwarzać będzie sobie więcej lub tyle samo sytuacji do bramki. Z Genoą daliśmy ciała w pierwszej kolejności przez brak skuteczności, dopiero w drugiej przez wadliwą obronę.
Oczywiście to wszystko nie zmienia faktu, że obrońca jest potrzebny...