Aktualnie na stronie przebywa 23 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
W męczarniach, ale z trzema punktami; Claudio Ranieri rozpoczął swoją drugą przygodę w Romie od zwycięstwa, pokonując walczące o utrzymanie Empoli. Po pierwszej niezłej odsłonie gry w drugiej Giallorossim zabrakło sił, ale też duży wpływ na obraz gry w końcówce miała czerwona kartka dla Alessandro Florenziego. Najważniejsze jednak, że zespół zdobył komplet punktów po wysoko przegranych derbach, odpadnięciu z Ligi Mistrzów, zwolnieniu Di Francesco i Monchiego, a także zubożały o potencjalnie siedmiu podstawowych piłkarzy. Teraz Romę czeka wyjazdowe spotkanie ze Spal, a następnie przerwa reprezentacyjna, która będzie okazją do przećwiczenia nowych schematów taktycznych, a także na wyleczenie kontuzjowanych, których lista powiększy się być może po tym meczu o Zaniolo i Schicka.
ROMA - EMPOLI 2-1 (2-1)
1-0 El Shaarawy 9'
1-1 Juan Jesus 12' - sam.
2-1 Schick 33'
AS ROMA (4-2-3-1): Olsen - Florenzi (Karsdorp 81′), Juan Jesus, Marcano, Santon - Cristante, Nzonzi - Kluivert, Zaniolo (Perotti 55′), El Shaarawy - Schick (Celar 86′)
Ławka: Fuzato, Mirante, Semeraro, Cargnelutti, Coric, Riccardi, Pezzella
Trener: Claudio Ranieri
EMPOLI FC (3-5-2): Dragowski; Veseli, Silvestre, Dell’Orco - Di Lorenzo, Aquah (Brighi 64′), Bennacer, Krunic, Pasqual (Ucan 84′) - Farias (Oberlin 79′), Caputo
Ławka: Provedel, Perucchini, Pajac, Traore, Maietta, Capezzi, Rasmussen, Nikolaou
Trener: Giuseppe Iachini
Żółte kartki: Cristante, Florenzi x2, El Shaarawy (Roma), Aquah (Empoli)
Czerwone kartki: Florenzi 80' (Roma) - po drugiej żółtej kartce
Widzów: 34.508
Komentarze (23)
Bo co niektorzy juz go skreslili.
Zatrważające jest to, że w meczu z jakimś Empoli siedzi człowiek jak na szpilkach i czeka na koniec meczu... To najlepiej podsumowuje tę drużynę.
Do przerwy nie wyglądało to źle. Był jakiś zamysł blokujący kompletnie ewentualny pressing Empoli, przez co mieliśmy posiadanie piłki 69%, jakiego w Romie od dawien dawna nie było. Były jakieś tam sytuacje, efekt nowej miotły podziałał szczególnie na Nzonziego, który i podał do przodu i odebrał będąc dalej od piłki i nawet pociągnął akcję 20-metrowym sprintem. Niestety w drugiej połowie zaczęliśmy gasnąć, a Florek wybrał najgorszy moment na drugie żółtko, gdy Empoli zaczynało angażować coraz większą ilość ludzi. I tu znowu zaczęła się popisywać nasza defensywa, dziś w 3/4 rezerwowa, której moim zdaniem nie da się wyleczyć już do końca sezonu, bo aby ją wyleczyć to trzeba ściągnąć prawego obrońcę, który będzie widział o co chodzi, drugiego środkowego do Manolasa i prawdziwego registę za De Rossiego, który będzie rok starszy i kontuzje nie będą go opuszczały.
Najważniejsze, co można wynieść z tego meczu to komplet punktów. Mam nadzieję, że przerwa reprezentacyjna pozwoli na opracowanie czegoś co przyniesie nam lepszą grę, choć znowu kilku kluczowych graczy wyjedzie pewnie na zgrupowania. Z tymi naszymi siłami i z niektórymi tuzami w obronie musimy dochodzić do dwubramkowego prowadzenia by w końcówkach nie było tego co jest od początku sezonu.
Samego przebiegu meczu nie ma co oceniać. Żal mi piłkarzy, bo oni w większości chcą grać, ale nie są w stanie.
A tak z innej beczki - tak sobie dzisiaj pomyślałem że Roma może właśnie tak mniej-więcej wyglądać w przyszłym sezonie jeśli nie zakwalifikujemy się do LM. Czyli wielka wyprzedaż i wątła kadra ratowana chłopakami z primavery. Oby do tego nie doszło, ale chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę że naprawdę nie będzie łatwo.
Oby Claudio tu i teraz wycisnął z chłopaków ile tylko się da. Mogą być to zwycięstwa wymęczone, ale ważne by ciułać z każdego meczu kolejne 3 punkty. Oczywiście również jestem przeciwny temu by nazywać tę Romę Romą Ranieriego. On jest tu w roli ratownika, a czy dane mu będzie współtworzyć własną Romę - zobaczymy latem. Oby miał wówczas za sobą dopchnięcie tej zbieraniny do LM, tego i jemu i nam z całego serca życzę.
Mecz dwa oblicza miał, pierwsza połowa niezła, gdyby nie JJ i celniejsze oko Zaniolo było by po meczu. W drugiej połowie umarła większość zawodników i było wesoło.
Teraz parę dni do Spal i przerwa, może Ranieri ogarnie ich