Aktualnie na stronie przebywa 23 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Zespół Giallorossich rozpoczął udanie pierwszy w tym sezonie maraton meczowy. Podopieczni Fonseci pokonali na Stadio Olimpico Benevento, wygrywając 5-2. Tym samym powtórzył się dokładnie wynik z ostatniej konfrontacji drużyn w Rzymie, do której doszło dwa i pół roku temu. Ponownie bardzo dobrą partię rozegrał Pedro. Pierwsze gole w sezonie zdobył Dzeko. Wynik ustalił, po pięknej indywidualnej akcji, Carles Perez. Teraz, w czwartek, Roma zagra na wyjeździe z Young Boys w ramach Ligi Europy.
ROMA - BENEVENTO 5-2
0-1 Caprari 5'
1-1 Pedro 31'
1-2 Dzeko 35'
2-2 Lapadula 55'
3-2 Veretout 69' - kar.
4-2 Dzeko 77'
5-2 Perez 89'
ROMA (4-2-3-1): Mirante; Santon (73' Peres), Mancini, Ibanez (78' Kumbulla); Spinazzola; Veretout (73' Villar), Cristante; Pedro (78' Perez), Pellegrini, Mkhitaryan; Dzeko (84' Borja Mayoral)
Ławka: Pau Lopez, Boer, Fazio, Jesus, Darboe, Zalewski
Trener: Paulo Fonseca
BENEVENTO (4-3-2-1): Montipò; Letizia, Glik, Caldirola, Foulon (86' Maggio); Ionita, Schiattarella (81' Hetemaj, Dabo (76' Improta); Iago Falque (46' Insigne), Caprari; Lapadula (81' Sau)
Ławka: Manfredini, Lucatelli, Tuia, Pastina, Basit, Tello, Di Serio
Trener: Filippo Inzaghi
Żółte kartki: Schiattarella, Foulon (Benevento), Ibanez (Roma)
Widzów: 1000
Komentarze (22)
Spiny nawet nie liczę bo on z tego co widać na mało zadań defensywnych...
Druga sprawa, że dawno też tak słabego środka pomocy nie mieliśmy Jordan, Lorenzo i Brajan tylko z przebłyskami a tak babolarze...
Na plus ofensywa, bo chociaż Dzeko potrzebuje 3 okazję żeby 1 wykorzystać, to świetnie też rozdaje piłki, Miki i Pedro też coraz bardziej sie rozkrecaja, Perez z ładną bramka, też mógłby więcej szans dostawać.
Szkoda że na koniec nie wszedł Nico.
Co do pierwszej bramki, nie winilbym Mirante, żaden bramkarz nie stoi na linii w takiej sytuacji, bo to tylko Lob albo kartofel może wpaść, a mało kto w takiej sytuacji by lobowal. Wszedł kartofel trudno.
Na razie samo Benevento raczej wesoły football gra, nazwiska jakieś maja ale drużyny brak.
Patrząc na Peresa w tym sezonie to ja się nie dziwię, że na niego nie stawiali w drugoligowcu w Brazylii.
A tak poza tym to nie ma tragedii, pierwsza bramka Benevento to zwykły fart, druga to głupota Jordana, ale na szczęście udało się odkręcić wynik meczu. Nie jest aż tak źle z naszą defensywą, przypominam że wciąż nie grała jeszcze nasza ostoja defensywy aka Smalling, a już mamy 2 czyste konta na 4 mecze w tym sezonie, co jak na nas jest wyczynem :p
Rzygać się chce.
Nie był to fenomenalny mecz, ale na totalnym luzie wrzuciliśmy im piątkę, mogliśmy z 3 więcej. Nawet komentatorzy Eleven zwrócili uwagę że Benevento nie zagrało ABSOLUTNIE NIC i na tyle zasłużyli, a dostali prezent od losu i Romy. Ja nie mówię że zagraliśmy cudowny futbol, było kilka błędów, ale jeśli patrzymy na wygraną 5:2 i czujemy że przegrańcy i tak mieli masę szczęścia i uznajemy to za najłagoniejszy dla nich wymiar kary to naprawdę nie ma chyba aż takiej trragedii.
Ja nie mówię że trzeba skakać z radości, ale ku***, narzekać? Każdy widzi jakie są problemy Romy ale to był zwyczajnie DOBRY mecz. A przyczepianie się do Cristante po takim spotkaniu to już szczyt nieobiektywizmu. Gdzieś mi też mignął komentarz obarczający Mirante za stratę gola pierwszego. Tifosi Romy w pełnej okazałości.
Było dobrze i tyle, Forza Roma do cholery.
@completny napisał wyżej, że woli 5:2 niż 1:0. Ja na przykład się nie zgodzę. Bo 1:0 świadczy o żelaznej defensywie i klinice pod bramką rywala. Oczywiście z Benevento powinno być 5:0, ale za tydzień z Milanem taka wesoła gra może skończyć się już z jednym albo i bez punktów.
Ale to tylko tłumaczenie tych marud. Ja sam jestem zadowolony, szczególnie z końcówki. wygrać trzema golami, strzelając pięć to zawsze się dobrze ogląda. Pedro póki co zmusza mnie to zmiany zdania i pokazuje, że ma jakość i głód gry. Miki i Dzeko mi się nie podobają, ale swoje w tym meczu zrobili, mam nadzieję, że też mnie do siebie przekonają w tym sezonie*. Fonseca ma co poprawiać w obronie, ale czwórka Ibaniez, Manicini z Kumbullą i Smallingiem mają moim zdnaiem potencjał.
FORZA ROMA!
*Dzeko ma liczby, ale utrzymuję zdanie, że ktoś bardziej klasowy miałby o połowę bramek więcej w ciągu tych lat.
Równie dobrze można powiedzieć, że 1:0 czasem świadczy o udanej obronie Częstochowy i fartownie wciśniętym golu w jakimś pojedynczym ataku. Zwycięstwo to zwycięstwo i chociaż wolałbym 3:0, to zawsze lepiej wygrać różnicą trzech bramek niż jednej.
Jestem zresztą pewien, że gdyby mecz zakończyłby się wynikiem 1:0, to byłoby tu głównie narzekanie, że tak słabemu rywalowi tylko jedną strzelili
Muszę pochwalić z kolei Villara, który w 15 minut gry miał więcej celnych podań niż Pele przez cały mecz. Ładnie wyprowadzona kontra, nie podpalił się z podaniem do Pedro, tylko spokojnie wyczekał zagrał do Mikiego i bramka na 4:2. Jak chłopak będzie regularnie grał, to może coś z tego być. Świetna akcja Pereza, jak tak biegł to wyglądał trochę jak Messi.
Dokładnie to samo pomyślałem o Pelegrinim. Gra bardzo statecznie, mimo tej asysty do Pedro, gdzie właściwie nie dało się zepsuć tego podania. Za mały przegląd pola, niestety ale trochę syndrom Robaka. Raz na 10 męczy rzuci jakąś wisienkę, a tak to średniawka. Nie chcę na niego narzekać, ale do lidera mu jeszcze daleko. Prędzej widział bym Veretout jako kapitana, bo pomimo błędów facet daje z siebie 100% w każdym meczu.
Na plus bieganie całej drużyny, no chyba że Borja który wszedł w mecz jak Jonhy Travolta do domu Marsellusa Wallace'a w Pulp Fiction.
Co do innych graczy; Pedro od pierwszego meczu pokazuje swoją klasę i wczoraj tylko to potwierdził. Fajnie, że Dzeko się przełamał ale kolejny mecz gra niechlujnie nie tylko w wykończeniu ale i rozegraniu. Miki wczoraj w końcu dobry mecz, bardzo dobrze się dogadywał z Pedro, ogólnie ta dwójka "czuła siebie". Spina w dalszym ciągu w wysokiej formie, tylko żeby Fonseca go nie zajechał. Z Cristante mam mieszane uczucia, bo świetnie wchodził z głębi pola, prawie miał asystę, lecz te jego wycieczki pozostawiały mega dziurę z w obronie. Ibanez w genialny sposób naprawiał swoje tragiczne błędy, sam nie wiem czy za to chwalić czy ganić, bo facet najpierw traci piłkę tuż przed polem karnym by zaraz zablokować strzał do pustej bramki. Veretout na minus, dużo strat i niedokładności plus ten karny. Santon i Mancini niewidoczni, co w ich przypadku należy uznać za duży plus. Świetne wejścia z ławki Villara i Pereza, mając Hiszpana raczej nic nie tracimy na odejściu Cengiza, bo pod względem stylu gry to są wręcz kopie. Mirante bym jakąś wielką winą nie obarczał, bo z naszych bramkarzy chyba tylko Alisson i Szczęsny by to wyciągneli, Lopez i Olsen w takich sytuacjach woleli patrzeć na piłkę. No i w karne to ten Mirante naprawdę umie.
Jeśli chodzi o grę całej drużyny to podobało mi się chwytanie za gardło Benevento wtedy kiedy już trzeba było, plus dużo biegania i agresji. Na minus kretyński pressing, spod którego umiałyby wyjść zespoły z okręgówki i oczywiście nijaka gra w defensywie. Fajnie, że oprócz dzidy na Dzeko doszła nam kolejna zagrywka "taktyczna" czyli dzida na Pedro