Aktualnie na stronie przebywa 4 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Niczym Jekyll i Hide zagrali Giallorossi w spotkaniu 32 serii spotkań z Atalantą. Po pierwszej fatalnej połowie, bez okazji bramkowych i z golem dla gości, podopieczni Spallettiego ruszyli do szturmu po przerwie, co jednak wystarczyło tylko na wyrównujące trafienie Dzeko. Atalanta okazała się po raz kolejny pechowa, gdyż zespół Romy nie może jej ograć od pięciu meczów, w tym trzech na Stadio Olimpico. W ten sposób Juventus odjechał Giallorossim na osiem oczek, a wieczorem do dwóch punktów swoją stratę może zmniejszyć Napoli. W kolejnym spotkaniu zespół Spallettiego zmierzy się na wyjeździe z Pescarą.
ROMA - ATALANTA 1-1 (0-1)
0-1 Kurtic 22'
1-1 Dzeko 50'
ROMA (4-2-3-1): Szczęsny - Ruediger, Manolas (Bruno Peres 46'), Fazio, Mario Rui - De Rossi (El Shaarawy 77'), Strootman - Salah, Nainggolan, Perotti (Totti 86') - Dzeko
Ławka: Alisson, Lobont, Vermaelen, Juan Jesus, Gerson, Grenier, Paredes
ATALANTA (3-5-1-1): Gollini - Toloi, Caldara, Masiello - Conti, Kessié, Cristante (D'Alessandro 53'), Freuler, Hateboer - Kurtić (Cabezas 67') - Petagna (Paloschi 84')
Ławka: Berisha, Rossi, Bastoni, Konko, Cristante, Grassi, Migliaccio, Melegoni, Capone, Mounier
Żółte kartki: Mario Rui, Ruediger (Roma), Hateboer, Gollini, Kurtic (Atalanta)
Widzów: 34546
>> GŁOSOWANIE NA PIŁKARZA MECZU ROMA 1:1 ATALANTA <<
Komentarze (20)
Kolejna sprawa, co stało się już niestety standardem, to zmiany. Na miłość boską, 75' minuta i Spall dopiero reaguje, nie wspominając już o 5 minutach dla Tottiego... Należało ściągnąć Strootmana i zaryzykować Grenierem. Zdaje się jednak, że Lucek za wszelką cenę chce udowodnić, że gość do niczego się nie nadaje, szykując sobie argument na zawalone mercato.
Byłem całym sercem za Spallem, ale jeśli dusi się w Rzymire, to niech idzie oddychać tam, gdzie powietrze jest lżejsze. Ciao.
Wpuszczenie Tottiego tak późno to jakieś nieporozumienie. W momencie gdy już około 70 minuty obie drużyny dużo grały na stojaka, to Il Capitano miałby już wtedy co robić. Tego zrozumieć nie umiem, no ale... Może Spall nie chce, żeby Fra drugi raz bronił końcówkę sezonu i jego dupe?
Szczęścia czasami brakuje, w jednym meczu jest, w innym nie, samo szczęście wystarczy ze przejść jedna rundę ale nie wygrać ligę gdzie jest 38 kolejek.
Mentalności bo jednak za mało jest gwiazd i piłkarzy w składzie Romy. Gwiazd, które grały kiedyś w jakimś finale dużej imprezy, wygraliby jakieś trofeum, walczyli na poziomie LM.
Umiejętności, gdyż sytuacje trzeba umieć wykończyć, strzelić celnie, wykreować sytuacje, zrobić akcje. Nie zawsze to funkcjonuje dobrze.
Podsumowując nie można zwalać wszystkiego na brak mentalności, bo jednak porażka z portugalskim Porto na samym wstępie LM, francuskim Lyonem ledwo po wyjściu z grupy w LE i odpadnięciu z, co by nie mówić, średnim lazio tylko PW, to oznaki po prostu mocno średniej gry.
I jak tu walczyć w lidze z takim Juve, które ogoliło to samo Porto w LM, z Lyonem co by nie mówić tez sobie jakoś poradziło i do tego 2 lata temu pokonało Real w półfinale, rok temu co prawda odpadło po bramce w 91 minucie z Bayernem i póki co dowaliło Barcelonie.
Szczerze, mam nadzieje, ze ten stadion da Wam kopa, ale tez nie ma co się łudzić, ze sam stadion nie wzniesie drużyny na absolutne wyżyny.
Zdecydowanie wolę lepiej prowadzona Romę przez Amerykanów, bez szastania kasą, niż chinioli z interu czy Milanu. I nie chodzi tu nawet o to, ze ci chiniole za kilka lat może beda na poziomie Juve.
A tak na poważnie to nie chodzi już nawet o ten cały remis z ponadprzeciętną Atalantą, ale PRZEDE WSZYSTKIM o styl gry! Nasze piłkarzyki wychodzą jak na piknik i nie grają KOMPLETNIE nic. Zero walki, zero ruchu - wszystko na stojąco, zero złości po straconym golu. Po przerwie dostają nagle dziwnych mocy mimo iż mają w nogach 45 min i zaczynają grać jak należy. Nagle biegają, nagle walczą, nagle pokazują serducho na boisku. To co, to od początku nie można tak było? Frajerskie podejście, którym zawsze będziemy przegrywać z Juve, nawet przy równej jakościowo kadrze. Zamiast wyjść ostro, pokazać przeciwnikowi że gra na wyjeździe, przydusić od początku, strzelić 2 gole i później tylko kontrować, to nasi standardowo olali sprawę i każdy patrzył na drugiego - nawet Ninja. Kompletnie nikt nie chciał wziąć na siebie odpowiedzialności za stworzenie akcji. Środek pola nie istniał, wszyscy uciekali od piłki. Dzeko wyglądał przez większość meczu jak Dzeko sprzed roku - zniechęcony, markotny, bezbarwny. W drugiej połowie jakoś zaczęli grać, ale skoro pierwszą połowę olali, to nie można liczyć na coś więcej niż remis. Reasumując, oni potrafią tylko rzadko kiedy im się chce! Ot, wszystko po staremu..