Aktualnie na stronie przebywa 24 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Zespół Giallorossich pokonał 3-1 Perugię w pierwszym w tym sezonie meczu poza Rzymem. Sparing z ekipą z Serie B był z pewnością trudniejszym testem niż te rozegrane w Trigorii z drużynami z jeszcze niższych klas rozgrywkowych. Wynik otworzył Dzeko, potem dwie bramki dołożył Mancini.
Fonseca nie skorzystał z kontuzjowanych Riccardiego, Gonalonsa, Pastore, Veretout oraz z Defrela, który wydaje się być bliski przenosin do innego zespołu. Po raz pierwszy w tym sezonie na boisku pojawił się Pellegrini, który stworzył parę środkowych pomocników z Diawarą. Od początku meczu Giallorossi grali wysokim pressingiem, odbierając często piłkę rywalom. Zespół Fonseci wyszedł na prowadzenie w 8 minucie po akcji Perotti-Dzeko. Bośniak strącił sprytnie piłkę po zagraniu Argentyńczyka na dalszy słupek i ta znalazła drogę do bramki. W 21 minucie było 2-1. W zamieszaniu w polu karnym fatalny błąd przy łapaniu piłki popełnił bramkarz Perugii, z czego skorzystał Mancini. W 35 minucie gola zdobyli rywale, po dosyć przypadkowej akcji. W przerwie Fonseca zrobił dziewięć zmian. Z uwagi na brak wystarczającej ilości rezerwowych na boisku pozostali Mancini i Under. Turek został zastąpiony w 67 minucie przez powracającego na murawę Zaniolo. Na początku drugiej odsłony swoje szanse miał Schick, ale przegrywał walkę z golkiperem gospodarzy. W 74 minucie fatalna strata piłki przez Manciniego mogła zakończyć się utratą bramki. Piłka zatrzepotała w siatce Romy, ale na szczęście sędzia boczny dopatrzył się pozycji spalonej. To był najgorszy fragment gry Romy, gdyż chwilę później przed utratą gola uratował Pau Lopez. W końcówce meczu inicjatywa wróciła na stronę Giallorossich. I tak w 90 minucie wynik ustalił Mancini, którzy wykorzystał dośrodkowanie Kolarova z rzutu rożnego. Teraz, w sobotę, zespół Fonseci zagra we Francji z Lille.
PERUGIA - ROMA 1-3 (1-2)
0-1 Dzeko 8'
0-2 Mancini 21'
1-2 Iemmello 35'
1-3 Mancini 90'
ROMA (4-2-3-1): Mirante (Pau Lopez 46') - Florenzi (Karsdorp 46') Mancini, Fazio (J.Jesus 46'), Spinazzola (Kolarov 46') - Diawara (Cristante 46'), Pellegrini (Nzonzi 46') - Ünder (Zaniolo 67'), Zaniolo (Antonucci 46'), Perotti (Kluivert 46') - Dzeko (Schick 46')
Komentarze (5)
- wynik. Sparing, wiadomo, ale zawsze lepiej wygrać 3-1 niż przegrać 1-3,
- poćwiczyli pressing w pierwszej połowie. Nieźle to wyglądało, oczywiście też zachwycać się nie ma co, bo jak piłkarze wiedzieli, że spędzą na boisku tylko 45 minut to i dawali z siebie więcej,
- Mancini, gole, a poza tym niezła gra w obronie,
- ze dwie akcje weteranów Perotti-Dzeko, w tym jedna zakończona golem. I tak sporo, biorąc pod uwagę, że z gry było sytuacji jak na lekarstwo. No i sam Dzeko, który mimo sytuacji, w jakiej jest, daje z siebie 100 procent. Oczywiście to chyba lepszy news dla Interu niż dla nas.
Minusy:
- właśnie brak sytuacji stworzonych z gry. Gole Dzeko plus coś tam miał do strzelenia Schick,
- słabe ogarnianie tej wysokiej obrony ala Zeman/Luśek. Gdyby był VAR byłoby 2-2, a z Olsenem w bramce nawet momentalnie 2-3
- podanie Diawary na początku do tyłu do napastnika rywali. Oczywiście odkupił się dobrym ustawianiem i grą do przodu (choć to drugie umie robić 98 innych na 100 pomocników ligi, bo to żadna filozofia. Tym setnym, który nie umie podawać do przodu jest nasz Nzonzi),
- Nzonzi - nie wiem jak facet dograł do 30-tki w Hiszpanii, Anglii czy Francji, a teraz Włoszech, jak on nic nie umie. Rok temu krążyły jeszcze jakieś legendy, że potrafi grać głową (słowem kluczem do zagadki: legendy),
- podania Florka. Starał się biegał, był uważny w obronie, ale popsuł większość podań w pierwszej połowie.
Czyli tak jak w zeszłym sezonie.
Czyli jakaś stabilizacja jednak jest.