Do Romy trafił latem 2007 roku. W połowie drugiego sezonu w Rzymie zerwał więzadła, co pogorszyło jeszcze jego uzależnienie: "Przechodziłem fizjoterapię, wracałem do domu o 14-14:30 i nie przestawałem pić do 4 rano. Przychodziłem pijany na trening, kierownictwo to widziało i to sprawiało, że popadałem w niesławę. Alkohol otacza ciebie ludźmi, którzy kochają ten styl życia, z kolei na uboczny pozostają ci, którzy ciebie kochają. Kiedy tłumaczą ci dobitnie, że to niedobre, nie chcesz tego słuchać. Mam 15-letniego syna i cały czas go przepraszam W tamtym czasie miał dwa lata i nawet tego nie rozumiał, ale pozostało mi to w głowie".